Nigdy nie wiesz kiedy zrobisz to ostatni raz

9 sierpnia 2016

20140731_133215

Dzieci rosną za szybko – to banał, który wszyscy znamy. Pierwszy rok życia dziecka to petarda, pięć rozmiarów ubrań, skoki rozwojowe, masa nowych umiejętności, ale też brak snu, zmęczenie totalne i gonitwa, która sprawia, że niektórych chwil nie zauważamy, przelatują, przegapiamy je. A przecież macierzyństwo składa się z samych ostatnich razów.

Nigdy nie wiesz, kiedy po raz ostatni Twoje dziecko ugryzie Cię w palec bezzębnym dziąsełkiem.

Nigdy nie wiesz, kiedy po raz ostatni będziesz podtrzymywać chwiejną główkę noworodka.

Nigdy nie wiesz, kiedy po raz ostatni Twój maluch będzie pachniał tym wyjątkowym, jedynym w swoim rodzaju zapachem tuż po narodzeniu.

Nigdy nie wiesz, kiedy po raz ostatni weźmiesz go na ręce i pobujasz jak niemowlaka.

Nigdy nie wiesz, kiedy po raz ostatni odezwiesz się do niego i nie usłyszysz odpowiedzi.

Nigdy nie wiesz, kiedy po raz ostatni założysz mu pieluszkę rozmiar 1 i buciki niechodki.

Nigdy nie wiesz, kiedy po raz ostatni popełźnie i poraczkuje.

Nigdy nie wiesz, kiedy po raz ostatni zakwili niemowlęcym płaczem.

Nigdy nie wiesz, kiedy po raz ostatni będzie ssać swoje stopy.

Nigdy nie wiesz, kiedy po raz ostatni zrobisz mu mleko na dobranoc.

Nigdy nie wiesz, kiedy po raz ostatni weźmiesz na spacer wózek.

Nigdy nie wiesz, kiedy po raz ostatni to, co powinno być w pieluszce, wyląduje na Tobie.

Nigdy nie wiesz, kiedy po raz ostatni założysz dziecku ubranko w tym konkretnym rozmiarze.

Nigdy nie wiesz, kiedy po raz ostatni wstaniesz w nocy, żeby dać mu pić.

Nigdy nie wiesz, kiedy po raz ostatni zmienisz mu pieluchę.

Nigdy nie wiesz, kiedy po raz ostatni wypchnie językiem zawartość buzi.

Nigdy nie wiesz, kiedy po raz ostatni będzie potrzebować Twojej pomocy w chodzeniu, jedzeniu, ubieraniu się.

Nigdy nie wiesz, kiedy po raz ostatni na swój śmieszny sposób powie dane słowo.

Nigdy nie wiesz, kiedy po raz ostatni zaśnie w dzień.

Nigdy nie wiesz, kiedy po raz ostatni będzie się bawić ulubioną zabawką.

Następnego dnia będzie już zupełnie inaczej.

Za godzinę, za minutę, za moment Twoje dziecko będzie już zupełnie inne, będziesz poznawać je na nowo i na nowo definiować swoje macierzyństwo.

Nigdy nie wiesz, kiedy po raz ostatni… będzie ten ostatni raz. Dlatego łap chwile. Ciesz się nimi. Płacz ze szczęścia, ciesz się swoim dzieckiem i śmiej się razem z nim. Tych dni nic Ci nie wróci. A to są najpiękniejsze chwile Twojego życia.

O łzach, trudnych momentach, problemach i wszystkim, co było nie tak, zapomnisz. Ale te ostatnie razy zapisz w pamięci i nie pozwól im uciec. To one tworzą wspomnienia.

Podobne wpisy

  • To jest to co sobie uświadomiłam bardzo szybko i pomogło mi cieszyć się macierzyństwem. Każdą chwilą, dobrą i złą, bo to tylko chwile. Teraz przy drugim dziecku jeszcze dobitniej sobie to uświadamiam, pamiętając jak szybko te wszystkie chwile minęły z córką, no i też mając świadomość, że raczej już nigdy nie będę mieć kolejnego dzidziusia.

    • Ja tego na początku nie umiałam. Ale teraz się uczę 🙂

  • Bardzo przyjemny tekst. Podobał mi się nawet mimo tego, że nie ciągnie mnie do dzieci. A to jest coś. 🙂

    • O kurcze. To mi się naprawdę udało w takim razie 🙂 Dziękuję!!!

  • SzaroKolorowa

    To prawda. Jak dziś pamiętam narodziny mojego pierwszego synka a to już 6 lat minęło!

    • Piękny wiek! 🙂 Zerówkowicz?

      • SzaroKolorowa

        tak 🙂 drugi synek ma 3 latka i też w tym roku zaczyna przygodę z przedszkolem 😉

  • O tym samym ostatnio myślałam 🙂

    • Bo to chyba jest częsta refleksja dla matek 🙂 Teoretycznie nie napisałam nic nowego 😉

  • Piękny wpis 🙂
    Masz rację nigdy nie wiadomo kiedy będzie ten ostatni raz, nie mogłam się doczekać każdej nowej umiejętności a teraz tesknie za tym moim maleństwem które mogłam otrzymać jedną ręką 🙂

    • Dziękuję 🙂 Ja wczoraj sprawdzałam jak się teraz mieści moje dziecko na ręku u swojego taty… Całą głowa i całe nogi mu wystają, coś strasznego! 😀

  • Dałaś do myślenia. Wzruszyłam się

    • Nie ukrywam, że trochę o to chodziło… 🙂

  • Julita

    Piękny wpis 🙂

  • Pati

    Piękny wpis. Cały czas o nim myślę… Dziś miałam moment zwątpienia w swoje siły i macierzyństwo. Teraz znowu się uśmiecham 🙂

    • Fajnie się tak uśmiechać do swoich wspomnień 🙂

  • Lena

    Jeju jakie to prawdziwe. ..przed chwilą właśnie o tym rozmawiałam z mężem bo nasze maleństwo wczoraj zaczęło nowy etap w życiu, bycie przedszkolaczkiem i świetnie jej idzie, już nie jest maleństwem wiszącym na cycusiu. .. za szybko te chwile uciekają. Piękny i bardzo wzruszający wpis ♡♡♡

    • Za szybko uciekają chwile, ale po nich przychodzą kolejne, równie piękne 🙂 I to jest super 🙂 Powodzenia w przedszkolu!!!

  • Basia

    Cudne słowa tak prawdziwe 🙂

  • Marta

    Jakie piekne az lza sie kreci w oku 😉 dokladnie czas tak szybko leci u mnie jutro juz 7 miesiecy minie I gdzie ten czas I po Co tak szybko gna 🙁 chcialabym go zatrzymac … ale nie umiem :/

    • Ja też miałam łezkę w oku, pisząc to 🙂 Ale to dobrze, że nie umiemy zatrzymać czasu, bo to, co przychodzi, przynosi nam kolejne super doświadczenia 🙂

  • Kinga Górska

    Dlatego też warto robić zdjęcia i filmy, szczegolnie te ostatnie. Często, raz na tydzień wydaje sie za rzadko. Codziennie, jeśli tylko możemy. I zgrywac je regularnie na co najmniej dwa osobne dyski. Dziś oglądałam nasze sprzed 5 lat. Piękne są nawet te zamazane zrobione ręką dwulatka. I zdecydowanie widzę, że robimy zawsze za mało filmików. A to na nich widać i słychać jak zachowywały sie dzieci, co mówiły. Nie tylko to, jak wyglądały, co widzimy na zdjęciach.

    • Ja też zawsze dochodzę do tego wniosku, że robimy zdecydowanie za mało filmików! A to dzięki nim się najlepiej wspomina z łezką w oku… 🙂

  • Sabina

    Z tym mlekiem na dobranoc to trudna sprawa… Właśnie próbuję mojego synka tego oduczyć, bo ma już 5,5 roku i od września idzie do zerówki szkolnej. Codziennie się łamię i obiecuję, że to już ostatni raz i codziennie wieczorem słyszę: „mamo, zrób mi to mleko, bo sam sobie zrobię!” 😀

    • Mój sam sobie odstawił już jakiś czas temu, chociaż ma niespełna 2,5 roku… Teraz pije tylko wodę, ale nie wiem czy się z tego cieszyć 😉

  • Pięknie napisane! U nas niedawno skończyło się pełzanie, i to tak nagle! A potem była ostatnia noc w naszej sypialni – ale akurat ten ostatni raz to mogłam zaplanować 🙂

    • Wiele ostatnich razów udaje się zaplanować, a potem i tak człowiek się orientuje, że je przegapił, nie wiem jakim cudem 😉

  • Ja jestem jeszcze na wcześniejszym etapie- oczekiwania na przyjście na świat Maluszka. Bardzo często w 9 miesiącu myślę sobie, że robię coś po raz ostatni, bo niedługo nie będę już miała na to czasu/ możliwości na kilka najbliższych lat .. 😉 Ale tak naprawdę to myślę, że trudno byłoby „złapać” każdą chwilę, skupiać się na niej, cieszyć, doceniać. W życiu jednak nie da się być cały czas na „fali” radości, podziwu i zachwytu, choć z pewnością byłoby to fajne 🙂

    • Pewnie, że nie da się złapać tych wszystkich momentów. Ale miło się je później wspomina 🙂 Trzymam za Ciebie kciuki, żeby wszystko było w porządku! 🙂

  • Wpis mocno inspirowany ostatnim postem na Fb Matyldy (Segritta). Wypadałoby o tym wspomnieć…

  • Prawdę mówiąc, dla mnie trochę dołujący ten wpis. 🙁 Spodziewałam się czegoś innego.

  • Chopper

    Jedno jest pocieszające robisz nastepne i znowu masz ostatnie razy, i z każdym nastepnym ,ostatnie razy są inne 🙂

  • Magdalena Bar

    Piękny wpis. Daje do myślenia. mój dzidziuś już spi a mam taka wielka ochote przytulić to maciupkie ciałko <3