Pierwszy rok żłobka: fakty i mity

15 czerwca 2016

żłobek: fakty i mity

Kiedy rozpoczynaliśmy przygodę ze żłobkiem, robiłam to z ciężkim sercem. Byłam pełna obaw jak poradzi w nim sobie moje dziecko, bo jak każda matka uważałam, że przecież jest takie wyjątkowe, wrażliwe i wymagające szczególnej opieki. Owszem, jest, ale okazało się, że nie taki diabeł straszny.

Ignaś chodzi do żłobka od początku października. O okresie pierwszej adaptacji pisałam dwa razy: tu i tu, rozważałam też różnice pomiędzy żłobkiem i nianią, pisałam o powrocie do pracy i rozterkach matki kończącej urlop macierzyński. Lada moment kończy się jego pierwszy żłobkowy rok. Czego mnie nauczył? Jakie powszechnie panujące opinie na temat żłobka, szczególnie państwowego, zweryfikowałam przez ten czas? Zapraszam dziś na fakty i mity dotyczące opieki nad małym dzieckiem w żłobku.

Żłobek to zło konieczne

MIT

Już na starcie zaczynam od niesłusznego stwierdzenia wygłaszanego głównie przez zmartwionych dziadków, którzy nie mieli potrzeby oddawania nas, dzisiejszych rodziców maluchów, do żłobka, i generalnie wrogo do żłobków nastawionych lekarzy. W dzisiejszych czasach żłobek nie jest przechowalnią, w której malcy snują się od ściany do ściany z napompowanymi pieluchami i gilem pod nosem, lecz miejscem, gdzie dba się o ich rozwój, zapewnia wiele rozrywek i uczy samodzielnego funkcjonowania oraz poruszania się w grupie rówieśników. Moje dziecko przez ten rok stworzyło wiele wspaniałych prac plastycznych, brało udział w fantastycznych aktywnościach i z tygodnia na tydzień obserwowałam w nim zmiany, które nie następowałyby tak dynamicznie gdyby nie żłobek. Ja sama nie  byłabym w stanie zapewnić mu w domu tak urozmaiconego planu dnia.

Niania zadba o dziecko lepiej niż żłobek

MIT

Rodzice, którzy korzystają z usług opiekunki, na pewno powiedzą na jej temat same dobre rzeczy, i ja też nie będę mówić, że opieka niani nad maluchem to zło, bo tak nie jest. Ale też przekonałam się, że żłobkowe ciocie mają dla dzieci bardzo wiele serca i ciepłych uczuć, pocieszą i utulą kiedy trzeba, wytrą spłakany nosek i dadzą dodatkową porcję jaja na śniadanie. Dodatkowo w państwowym żłobku rodzic może mieć pewność, że zatrudnione opiekunki są w 100% sprawdzone, ponieważ normy do zatrudnienia wykwalifikowanej kadry określa ustawa z 2011 roku o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3. Poza tym w tym miejscu muszę również podkreślić absolutny atut żłobka, którym jest psycholog dziecięcy. Sama doświadczyłam czujności i wrażliwości takiego psychologa kiedy pojawiła się potrzeba. Warto sobie z tego zdawać sprawę.

Dziecko rozwinie się lepiej w żłobku

FAKT

Prawda jest taka, że żłobek daje dziecku to, czego nie da mu nawet najlepsza niania czy babcia: możliwość przebywania wśród rówieśników. W takiej grupie dzieci uczą się patrząc na siebie nawzajem, co stymuluje ich rozwój społeczny i intelektualny. Ja na przykładzie mojego Ignasia widzę, jak bardzo stał się otwarty w stosunku do ludzi i do innych dzieci. Nie głupieje, kiedy dochodzi do interakcji pomiędzy nim a rówieśnikiem lub nawet dzieckiem starszym. Widzę, że zna reguły panujące w grupie i uwaga, teraz będzie herezja! Wrażliwi mogą dalej nie czytać. Kiedy w pojedynku o zabawkę moje dziecko zostało ugryzione przez przeciwnika, chwilę odczekało, popatrzyło, przeszło się kawałek, wróciło i… oddało! I tak, jestem z niego dumna.

Dziecko musi swoje odchorować

FAKT

Bez względu na to, czy dziecko rozpocznie swoją przygodę z przebywaniem w grupie rówieśników na poziomie żłobka, przedszkola, czy szkoły, będzie musiało swoje odchorować. Tak właśnie skonstruowany jest system immunologiczny człowieka, że odporność nabywamy poprzez przechodzenie kolejnych chorób i przeziębień. Oczywiście, że łatwiej jest przechodzić przez choroby z dzieckiem starszym, które rozumie już dużo więcej i można mu wytłumaczyć, że wyzdrowieje jeżeli weźmie lekarstwo, jednak nie zmienia to faktu, że w pewnym momencie i tak nas to dopadnie. Żłobek w tej kwestii niczego nie zmienia.

Po okresie adaptacji nie ma już problemów

MIT

Cały okres, w którym dziecko chodzi do żłobka, to jeden wielki rollercoaster wzlotów i upadków. Oczywiście, że najgorsze będą początki, kiedy dziecko jest kompletnie zdezorientowane, ponieważ wyrywa się je spod bezpiecznych skrzydeł mamusi i domowego gniazda i przenosi pod opiekę obcych osób, w obce miejsce. Jednak nawet kiedy już wydaje nam się, że maluch zaakceptował nową sytuację, kiedy mamy już za sobą wiele przepłakanych (nieraz i przez bąbla, i przez mamę) poranków, kiedy wygląda na to, że już zawsze poranna żłobkowa rutyna będzie się opierała na zasadzie „wejdź, zdejmij kurtkę, załóż kapcie, zrób papa”, to okazuje się, że nagle przychodzi kryzys. U nas tak było i po obserwacji kolegów Ignasia wnoszę, że nasz przypadek nie był odosobniony. Zasada jest prosta: dziecko, tak jak i dorosły, ma prawo do gorszych dni, tygodnia, ba, nawet miesięcy. Trzeba to przeczekać, nie ma na to innej rady.

Prywatny żłobek jest lepszy od państwowego

MIT

Nie miałabym czystego sumienia gdybym napisała, że którykolwiek z nich jest lepszy, czy gorszy. Każdy ma swoja plusy. W żłobku prywatnym grupa będzie mniej liczna, a wyposażenie często będzie nowsze i ładniejsze niż w żłobku państwowym. Jednak za tym drugim przemawia fakt zwiększonych kontroli, norm i standardów, do których się musi stosować, jak również cena. Dla przykładu, w mojej okolicy koszt prywatnego żłobka to około 1400 zł bez względu na to, czy dziecko chodzi, czy nie chodzi. Za żłobek państwowy płaciłam 400 zł w miesiącach, kiedy Ignaś bite cztery tygodnie w nim przebywał. Jednak bywały i miesiące, kiedy chodził kilka dni i wtedy opłata potrafiła wynosić 50 zł. Dla mnie to jest odczuwalna różnica.

Dziecko, które nie je w domu, w żłobku będzie chodziło cały dzień głodne

MIT

Ten mit zostawiłam sobie na koniec, bo dotyczy bodaj największego szoku, którego doznałam w momencie, kiedy moje dziecko poszło do żłobka. Ignaśko, który w domu jadł dość słabo, z naciskiem na dość, w żłobku stał się chodzącym przewodem pokarmowym (uścisk dłoni i mój szacunek dla osoby, która zgadnie z jakiego filmu jest to cytat!). Przez okrągły rok słyszałam, że różne bywają z nim problemy, ale najważniejsze są dwie rzeczy: ładnie je i śpi. Anioł, nie dziecko! Tym samym rozwiewam wątpliwości wszystkich rodziców niejadków: w żłobku wasze dziecko na pewno sobie nie pozwoli na zginięcie z głodu. Tam panują kompletnie inne reguły gry niż w domu.

Zdaję sobie sprawę, że dostając żłobek państwowy dla jedynaka złapałam pana Boga za nogi, ale właśnie dzięki temu złapaniu mogę dziś dać nadzieję innym rodzicom na to, że jest to możliwe, a taki żłobek wcale nie jest straszny. Wręcz przeciwnie, jest wspaniałym miejscem, w którym dziecko pięknie się rozwija i nawiązuje pierwsze relacje z innymi małymi ludźmi. 

A jakie są wasze doświadczenia ze żłobkiem?

Przeczytaj też:
Adaptacja w żłobku - tydzień drugi

Adaptacja w żłobku – tydzień drugi

Adaptacja w żłobku - tydzień pierwszy

Adaptacja w żłobku – tydzień pierwszy

Podobne wpisy

  • Ania

    Podpisuję się pod tym rękami i nogami. Pozdrawiam 😀😀😀

  • Aneta Malisz

    Przeczytałam z przyjemnością: ) Mysle,że niejedną mamę podniesie na duchu.
    A cytat jakoś mi się ze zmeczonym tatą i najmlodszym synem kojarzy… tym co na drożdżówki dwanaście tysiecy potrzebował: ) Czyli „Komedia małżeńska”. Dobrze?

    • Cieszę się, taki był cel tego wpisu 🙂
      Strzał w dziesiątkę! To właśnie ten film 🙂

  • Ina

    Wsztstko zalezy od żłobka. Starszy syn chodził do takiego gdzie naprawdę dbali o jego rozwój. To oni go usamodzielniali a mnie przekonywali, że da radę. A młodszy syn obecnie chodzi do takiego, w ktorym w grupie jest 38 dzieci-5 cioć i mam wrażenie, że to jednak przechowalnia. Wszystkiego uczę go sama. Ja dopominam się o jego samodzielność. Na prawdę – zupełnie inne podejścia….

    • Agnieszka

      Ten drugi żłobek to państwowy?

    • U nas na 40 dzieci jest 5 cioć, ale są naprawdę bardzo troskliwe i wiem, że mojemu dziecku nie dzieje się krzywda.

      • Kath

        40 dzieci w dwóch grupach, tak?! Mój jedynak też w publicznym – jest 19 dzieci i 3-4 opiekunki (2, pielęgniarka i pomoc). Ale jest w pierwszej grupie. Zaczął teoretycznie przed roczkiem – przez pierwsze pół roku byłam jeszcze na macierzyńskim i zaległym urlopie, więc miał długą i łagodną adaptację. Do pracy wróciłam jak miał 16m.

  • Okiem Alexa

    Kluczowe w każdej placówce są Panie pracujące. Od tego naprawdę sporo zależy. My chodzimy do żłobka dopiero kilka miesięcy ale od samego początku nie było większych problemów. Mała była przyzwyczajona do przebywania w grupie, bo ciągle ją gdzieś zabieraliśmy. Raczej sporadycznie siedziałyśmy same w domu 🙂 Generalnie jestem zadowolona, choć zdaję sobie sprawę, że dla mojej małej cały dzień w żłobku to trochę dużo. Niestety na razie nie mam możliwości pracy w mniejszym wymiarze godzin więc spędza w żłobku ok 8,5h. Jest dzielna!

    • Są dzieci, które spędzają w żłobku 10 godzin i więcej (8h pracy plus dojazdy), więc 8,5 to jeszcze bardzo przyzwoicie 🙂 Nie każdy ma taki luksus, że dziecko może być odebrane wcześniej…

  • Czyżby cytat z Komedii Małżeńskiej? 😉
    Co do żłobka, wszystko prawda. Niestety u nas to zaledwie kilka dni w miesiącu (o ile w ogóle), bo co tylko Tosiek pójdzie do cioć, to następnego dnia odchorowujemy. Łapie wszystko co tylko się da, ale walczymy! 😉

    • Dokładnie! To „Komedia małżeńska” 😀 Gratulacje :)))
      U nas też tak było na początku, ale już jest dużo lepiej! U was też tak będzie 🙂

  • NoName

    Nasz jedynak niestety nie dostał się do żłobka 🙁 Prywatne są bardzo drogie, więc nie stać nas na zapisanie synka… żeby tego było mało, mój pracodawca poinformował mnie, że nie mam do czego wracać bo sytuacja się zmieniła i etatu brak. Z jednej strony fajnie bo mogę z synkiem zostać w domu ale z drugiej za co się utrzymać?

  • Żonaelektryka.pl

    Ida chodzi do żłobka od lutego. Dwa pierwsze miesiące super, kwiecień i maj cały w domu bo non stop chora teraz chodzi na nowo mam nadzieję, że swoje odchorowala już😉 wpływ dzieci na rozwój jest ogromny! Siada na nocnik, pięknie je i próbuje już sama z naprawdę dobrym rezultatem. Jak dla mnie super sprawa . żłobek państwowy a panie cudowne uśmiechnięte i pomyslowe.

  • Gosia

    U nas to samo z przedszkolem. Właśnie kończę na ten temat wpis. I tak jak u Cebie odchorował co swoje i mam nadzieję że kolejny rok będzie już lepszy.

  • Ola

    My we wrzesniu „przesiadamy” się że żłobka prywatnego na państwowy. Tak, tak mój jedynak też dostał się do żłobka i to na Ochocie. Nie ukrywam, że kwestie finansowe są baaardzo ważne, ale zanim podjęliśmy ostateczna decyzje zanoszac dokumenty, bardzo poważnie się zastanawialiśmy, czy na pewno zmieniać żłobek. Pierwsza adaptacja po macierzyńskim to było samo zlo. Teraz dziecko super przystosowuje się do nowych ludzi i sytuacji. I myślę że to właśnie zasługa żłobka. Dalej mam obawy, ale już dużo mniejsze. Wiem, że mały sobie poradzi. Mam też porównanie z siostrzencem, miesiąc młodszym od mojego dziecka. Nie chodzi do żłobka, siedzi ciągle z mamą i na prawdę widać różnicę w zachowaniu, przystosowaniu. Do momentu, w którym mój mały siedział w domu zachowania były podobne. Teraz moje dziecko bardzo odstaje, na plus. Taakze zalety żłobka są dla mnie widoczne 🙂

    • Agnieszka

      Który żłobek? Mój będzie w filii 8 na Białobrzeskiej, gr I

    • Współczuję sytuacji, ale super, że już się wszystko naprostowało i jesteście zadowoleni 🙂 I to prawda, że widać olbrzymią różnicę pomiędzy dziećmi żłobkowymi a takimi, które mało przebywają wśród innych dzieci…

  • Daggi

    W jakim wieku Twój synek zaczął żłobek:-)?

  • Mama Hubka

    Mój syn chodzi do żłobka od stycznia (miał 1,5 roku). Jestem bardzo zadowolona, wybiega sie, wybawi, spi i zjada wszystko (oprócz zup mlecznych i budyniu), sprząta po sobie, jest odważny, komunikatywny i uśmiechnięty- co prawda był taki zanim poszedł do żłobka, ale to plusuje w kontaktach z dziećmi i ciociami. Nauczył sie w żłobku innych rzeczy np. gryzienia, rzucania sie na ziemie i robienia „orzełka” hahah ale co tam, taki etap naśladownictwa. Mnie to nie przeszkadza, pozwalam na to, aby manifestował swoje uczucia, tłumacząc mu ze takie zachowanie jest nieładne i niczego nim nie uzyska. Reasumując, żłobek bardzo pomaga ale nie zastępuje rodzicow:-)

    • Oj przenigdy żłobek nie zastąpi rodziców! Nie ma takiej możliwości na szczęście 🙂

  • Zosia chodzi do żłobka półtora roku. Zaczęła chodzić jak miała 14 miesięcy i… nie wyobrażam sobie innego stanu rzeczy. Niestety na państwowy nie ma szans, chodzi do prywatnego, ale generalnie zgadzam się z każdym słowem Twojego tekstu.
    Mogę od siebie tylko dodać, że niestety są też dzieci, które do żłobka się nie nadają, bo np. mają bardzo słabą odporność (znam kilka takich przypadków), niemniej jednak myślę, że zawsze warto podjąć ryzyko i potem ewentualnie podejmować dalsze decyzje. Nie należy skreślać żłobków z powodu stereotypów.

    • To prawda, ja też słyszałam o takich dzieciach, którym odporność całkowicie nie pozwoliła chodzić do żłobka… Ciężko jest mi wyobrazić sobie taką sytuację 🙁

  • Trudno porównać żłobki państwowe i prywatne, bo wszystko zależy od osób, które zarządzają i pracują w danej placówce.

    • To prawda, dlatego ani jednym, ani drugim staram się nie umniejszać.

  • A.

    A ja dodam z 2 str przez 4lata bylam zlobkowa ciocia teraz sama mam 3 mc synka i już mam nerwa ze mój Lelus pójdzie za rok do żłobka ale czytając ten artykuł przypomniałam sobie ze przecież tam jest fajnie tak jak Pani napisała zlobek daje wiele plusów dzieci stają się bardziej samodzielne opiekuńcze itp minusem są choroby ale jak nie w żłobku to przedszkolu kiedyś to przejść trzeba będę też starać się zapisać synka do państwowego bo w prywatnych płacą zazwyczaj marnie i kadra często się zmienią A to nie jest dobre dla maluszków . Przez 4 lata pracy w żłobku wiele się naogladalam i prędzej czy później dzieci przyzwyczajają się do sytuacji i kochają żłobek

    • Najgorsze jest to, że maluchowi trudno wytłumaczyć tak olbrzymią zmianę, dlatego tak jak mówisz – trzeba liczyć na to, że prędzej czy później przywyknie do tej sytuacji 🙂

      • Okiem Alexa

        Ja mam żłobek bardzo blisko pracy, więc zostawią Mała na ostatnia chwilę przed pracą, a po pracy też od razu biegnę. Widzę jednak po niej, że to jeszcze trochę dużo dla niej, optymalne byłoby 6h ale na razie nie ma takiej opcji i raczej sie nie zapowiada..

      • Ula

        Dzieci szybko potrafią się zaaklimatyzować, na pewno szybciej niż rodzice;). Wydaje mi się, że im młodsze dziecko tym łatwiej odnajdzie się w nowej sytuacji. Poza tym, trzymanie dziecka cały czas ,,pod kloszem” wcale nie jest dla niego dobre.

  • Gosia

    Nie zgadzam się z opinią że w Państwowym żłobku jest większa liczba kontroli, norm i standardów. Sama prowadzę prywatną placówkę i jeśli jest ona prowadzona legalnie ( co każdy rodzic może sprawdzić na stronie swojego Urzędu Miasta w wykazie żłobków i klubów dziecięcych) to podlega identycznym kontrolom ( co tyczy się również kadry) jak placówki państwowe.
    Dziękuję za tą jakże potrzebną opinię dotyczącą żłobków. Cieszę się, że coraz bardziej zmienia się wizerunek żłobków.

  • Moja córka nie chodziła do żłobka, ale ze wszystkimi punktami wymienionymi przez Cebie się zgadzam, bo podobnie jest z przedszkolem 🙂 Swoje musi odchorować, swoje musi przezyć 🙂 Tak jak napisałaś mitem jest, że jak minie okres adaptacyjny to będzie już tylko super-kryzys może przyjść w dowolnym momencie i dowolną ilośc razy!

    • Ech, te kryzysy. Ja już teraz zastanawiam się jak to będzie, kiedy w sierpniu my wrócimy do pracy, a mały do żłobka, do nowej grupy i nowych cioć. Będzie się musiał na nowo przyzwyczaić!

  • Dorota

    Wlasnie przeczytałam tekst i od razu mi lepiej:) od września tez zaczynamy przygodę ze żłobkiem. Mam duzo obaw, ale jestem zdania ze żłobek to fajna sprawa. Napewno pozwoli mojemu synkowi rozwinąć sie.

  • Kasia

    Niestety ja żałuje ze moje dziecko musiało chodzić do żłobka, poszedł jak miał 10 miesięcy od 9-13, a jak miał roczek juz od 9-17. Tak naprawdę nigdy nie zaakceptował faktu ze chodzi do żłobka, podobnie jak dzis nie akceptuje tego ze chodzi do przedszkola. Po prostu taki egzemplarz. Kryzysy sa nieustanne, rzadko kiedy wchodzi sam z własnej woli do sali. Dosłownie kilka razy w ciagu tych w sumie 3 lat chodzenia do placówek. Myśle ze to jedno z tych dzieci ktore powinny byc z mama w domu do zerówki i zaluje ze nie mogło tak byc.

    • Moim zdaniem lepiej dla niego, że jest między rówieśnikami. Mimo wszystko takie siedzenie w domu aż do zerówki też dałoby mu sporo szkody, tak myślę.

  • Izabela Karasiewicz

    Sama jestem nauczycielem wychowania przedszkolnego i również pracowałam w żłobku,(łącznie 4 lata) ale kiedy nie miałam dziecka łatwo mi przychodziło pocieszać inne brzdące i rodziców. Teraz wiem jaki to jest ból z obydwu stron (rzadko się zdarza że roczniak nie odczuwa nieobecności rodzica), kiedy maluch zostaje na cały dzień w żłobku. W moim przypadku, jestem z synkiem z domu 🙂 Mam w swoim otoczeniu kilka mam, które również w jakiś sposób poświęciły się pozostając z dzieciakami i nie żałują tego wcale, dzieci szczęśliwe, mamy również. A jeśli chodzi o finanse…pieniądze które bym zarobiła wracając do pracy nie są współmierne z czasem który spędzam z synkiem, a człowiek ma taką naturę że zawsze tej kasy i tak jest za mało:)

    • No niestety ja mam taką sytuację, że z jednej pensji nie dalibyśmy rady, bo mamy kredyt na mieszkanie… Nie zawsze się da zostać z dzieckiem w domu 🙁

  • monika

    Ten tekst podniósł mnie trochę na duchu. Za miesiąc kończę urlop macierzyński i przymierzamy się do posłania córki do żłobka. Z jednej strony obawiam się o moją małą córeczkę, wolałabym jeszcze pół roku odczekać. Z drugiej jednak strony wiem, że w żłobku będzie miała kontakt z innymi dziećmi (a jest bardzo towarzyska). Wiem też, że mimo iż w domu codziennie aktywnie spędzamy czas, wymyślam jej różne zabawy, to jednak zabawa z rówieśnikami inaczej będzie stymulować jej rozwój, a w domu nadal będziemy się bawić choć już mniej. I ostatni aspekt. Zgadzam się jak najbardziej ze stwierdzeniem, że dziecko potrzebuje bliskości mamy, ale ja potrzebuję zająć się też sobą. Po całym roku skupiania uwagi na mojej księżniczce, spędzania czasu na zabawach, gotowaniu i sprzątaniu potrzebuję trochę popracować. Szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dzieci. Mam nadzieję, że uda się pogodzić to wszystko. Zobaczymy co powiem za miesiąc 🙂

    • To jest w tym wszystkim bardzo ważna sprawa – mama też potrzebuje być kobietą, zająć się sobą i mieć dla siebie czas. Za miesiąc powiesz to samo 🙂 Trzymam mocno kciuki!!!

  • kaja

    jeśli chodzi o opiekę dzieci w żłobkach to ciężko stwierdzić jak „ciocie” opiekują się maluchami, byłam świadkiem w parku gdzie przyszła grupa maluchów z ciociami i dzieciaczki miały gile pod nosami, niektóre w wózkach płakały, z 3 opiekunek tylko jedna wykazywała chęć zabawy z dziećmi (śpiewała im), dwie pozostałe siedziały na ławce obrażone na cały świat, dzieciaki nudziły się, jedna obrażona opiekunka do malucha, który miał może z 2 latka zakazała zbierania kamyków i jak to stwierdziła „zajmij się czymś”, dodam jeszcze że jest to żłobek prywatny i polecany w okolicy więc pytanie brzmi jak jest to polecany żłobek to jak jest w tych niepolecanych? 😐 wspomnę jeszcze o jednej dziewczynce która spała w wózku, obudziła się i cały czas płakała, opiekunka obrażona obróciła ją bokiem do reszty grupy i tyle…. szkoda było mi tych dzieci….

    • Ewa Skwarska

      W niektórych żłobkach jest monitoring i można zobaczyć co się dzieje

  • mOnia

    Ja bym nie potrafiła dłużej „siedzieć” z dzieckiem w domu… Marzyłam o powrocie do pracy. Niestety u nas w miejscowości brak publicznego żłobka a dostać się gdzie indziej graniczy z cudem. Na prywatny byłoby nas stać, ale wtedy moglibyśmy pomarzyć o budowie domu. I tak dziecko zostało w domu z babcią. Nie każdy ma możliwość oddania dziecka do żłobka. Wcale nie uważam, że córka rozwija się gorzej od żłobkowych dzieci, a za jakiś czas pójdzie do przedszkola i jeszcze się nachodzi 🙂 mam koleżankę pracującą w prywatnym żłobku, to co się tam dzieje przechodzi ludzkie pojęcie i nadaje się do programu „uwaga”. Dlatego miałabym obawy przed oddaniem córki do żłobka. Oczywiście nie wszędzie tak jest i uważam, że żłobek to świetna opcja dla pracujących rodziców którzy innej opcji nie mają. Tylko musi to być zaufany żłobek.

  • Ewa

    Mój syn poszedł do żłobka (państwowego) od września (w tym momencie skończył 1,5 roku).
    I powiem szczerze, że to była najlepsza decyzja jaką mogliśmy z mężem podjąć.
    Po pierwsze, wie że są inne dzieci, trochę mu się otwarła gęba do mówienia (już miałam dość słuchania, że ma prawie 20 miesięcy i dalej nie mówi?!), wszystko je, sika na nocnik i co najważniejsze – ma tysiące zabaw w żłobku, których ja na pewno bym w domu nie zrobiła nawet przez rok! Rymowanki, malowanie, klejenie – chyba nie jestem na tyle wyluzowaną matką, żeby robić to wszystko w domu.
    Żłobek polecam wszystkim rodzicom 🙂

    • O tak, ja też jestem wdzięczna żłobkowi za tyle różnych zabaw, na które sama bym nie wpadła! 🙂

  • U nas córka chodzi do żłobka odkąd skończyła 10 miesięcy. Teraz ma ponad 2 lata. Bywają gorsze i lepsze dni ale dramatów nie było 😉 z chorowaniem też nas ominęło. Parę razy była chora ale nie były to jakieś maratony chorobowe. Co do opłaty to u nas państwowy żłobek to koszt ponad 500zl a podczas nieobecności opłata spada minimalnie. Odliczany jest tylko koszt wyżywienia

  • Agnieszka Urbanowicz

    Nasz Synek chodzi do żłobka odkąd skończył 13 miesięcy, na początku bardzo dużo chorował i częściej zostawał w domu niż w żłobku. Pierwszy miesiąc był dla synka najgorszy, ale zbiegło się to z początkiem lęku separacyjnego oraz moim powrotem do aktywności zawodowej, po 2 miesiącach na 5 tygodni został w domu przez chorobę oraz szczepienia – trzeba było odczekać przed i po. Po tym okresie cytując Panie ze żłobka – „wróciło nowe dziecko”. U nas ważne było też to, że synek rozpoczynając przygodę ze żłobkiem nie chodził, po przerwie już tak.
    Co do wyżywienia, to ja sama gotuję i podpisane zanoszę, a koszt też nie jest duży jak na prywatny żłobek, bo po dotacjach 360 zł.
    Zgodzę się z tezą odnośnie jedzenia, często nowe smaki obiadowe daję do żłobka – mam pewność, że zje 🙂

  • Nadia S-t

    nie napisała Pani najważniejszej rzeczy o którą boję się (a jedno dziecko mi już do żłobka odchodziło, aktualnie ma 7 lat) a mianowicie o oderwanie się od mamy,taty.Starszy płakał przez 3 mies. przy odbieraniu i zostawianiu go w żłobku, a młodszy ma 16 mies. nie zostaje z nikim zupełnie, od razu jest ryk,krzyk, i co najgorsze szlochanie i zepsuty humorek, a potem nocne płacze (bardzo to przeżywa) Nie wiem jak mam go oddać do złobka, po prostu serce mi już powoli pęka..

    • Ewa Skwarska

      Spróbuj z nim chodzić do sal zabaw na zajęcia np Gordonki to może pomoże przełamać lek przed grupa poziom hałasu itd

  • Magda Rzh

    Czy ten film to Komedia Małżeńska? 🙂

  • Monika s

    Nasza przygoda rozpocznie się od września a już od sierpnia wracam do pracy i na miesiąc z moja pociecha zostaje babcia. Stety niestety żłobek prywatny ale niestety u nas w mieście jest jeden państwowy i ciężko tam się dostać. Oczywiście mam obaw pełno ale pewnie moja pociecha poradzi sobie z tym lepiej niż ja 😉 Tak naprawdę to najbardziej zastanawia mnie kwestia zasypiania bo zasypia przy piersi choć jeśli mnie nie ma co zdarza się dość rzadko zaśnie raz lepiej raz gorzej. A z jedzeniem to u nas tez różnie bywa ale jak będzie głodna to zje 😀

  • Ali

    Możliwość przebywania wśród rówieśników dla rocznego dziecka jako atut? W tym wieku dziecko ma inne dzieci gdzieś. Teorie rozwoju mówią, że takie dziecko najlepiej rozwija się w kontakcie 1 na 1 (dorosłego). Poza tym musi odchorować w żłobku? Układ immunologiczny rozwija się do 3 roku życia i akurat choroby w wieku kilkunastu miesięcy nie dodają nic do jego rozwoju. Dopiero jak rozwinięty układ immunologiczny (około 3. roku życia) trafia na choroby, to może zacząć się na nie uodparniać, dopiero wtedy z nimi walczy. Myślisz, że dlaczego lekarze są przeciwni żłobkom (co napisałaś w pierwszym punkcie)? Ten tekst to raczej samopochwała/ utwierdzenie się w decyzji o oddaniu dziecka do żłobka niż rzetelne obalanie mitów… Choć przyznaję, że przy punkcie o chorobach postanowiłam nie czytać dalej.

    • grazynka

      W punkt. Im mniej dziecko choruje jako niemowlę/małe dziecko tym lepiej dla niego. Chorowanie-a tym bardziej antybiotykoterapia dla tak malego dziecka zaburza rozwój systemu immunologicznego.
      Czasami rodzina nie ma innego wyjścia jak wysłać dziecko do żłobka.

    • Katarzyna Gut

      dokładnie, nasz lekarz pierwsze pytanie, które zadał to, czy dziecko chodzi do żłobka. Jak powiedziałam, że nie to stwierdził, że super, że żłobki nic dla tak małego dziecka nie wnoszą dobrego. Za każdym razem, jak mantrę powtarza, unikać chorych dzieci.

    • Ula

      Roczne dziecko ma gdzieś rówieśników? Mój syn poszedł do żłobka mając rok i dwa miesiące i jak widział dzieci to piszczał z radości. Odnośnie uodparniania – dzieci żłobkowe mogą się uodpornić… Pierwszy rok mój syn chorował, a od drugiego roku życia (teraz ma cztery lata), nie byłam z nim u lekarza. Przenosi jedynie choroby do domu, a sam nie choruje. Poza tym, pełną odporność człowiek nabiera około 12-tego roku życia, więc do tego wieku najlepiej nie wychodzić z domu? Teks prawdziwy, zgadzam się z tym, że niejadek w domu zaczyna w żłobku jeść, tak było w naszym przypadku. Poza tym np. dla nadpobudliwego dziecka świetne jest przebywanie w żłobku, ponieważ niania w domu nie zapewni dziecku tyle zabaw ruchowych.

  • zuzek puli

    Sprostowalabym tylko to ze w panstwowym sa inne normy i standardy, aktualnie obowiazuje ustawa o opiece nad dziećmi do lat, 3 i ona nakazuje kto powinien pracowac w żłobku i z jakim wyksztalcebiem, tak samo normy sanepidu dla zlobka prywatnegi jak i panstwowego sa takie(powinny byc) same. Różnica moze byc tylko w tym ze ubozsza dokumentację prowadzi żłobek ktory ma catering od dokumentacji żłobka ktory ma swoją kuchnię.. 🙂

    Bardzo podoba mi sie ten wpis. Ja tez nie mam nic przeciwko nianiom, jednak najważniejsze jest dla mnie to czy niania aktywnie spedza czas z dzieckiem, uczy samodzielności (jedzenia, korzystania z nocnika,) czy większość czasu siedzi na telefonie…

  • Patrycja Katarzyna Es

    Osobiscie doswiadczylam, ze przedszkole prywatne nie zawsze musi byc lepsze. Moje dziecko przebywalo w nim tylko tydzien. I nie dlatego, ze plakalo, tylko dlatego, ze w ciagu jednego tygodnia nazbieralo sie tyle dziwnych sytuacji i niedopatrzen. Mamy zwracajcie uwage na atmosfere w zlobkach i przedszkolach. Bylam swiadkiem sytuacji gdy mamy czy ojcowie nie wiedzieli nawet kto jest wychowawca ich dziecka. Tylko wpychali dzieci za drzwi.