Cesarskie cięcie czy siły natury? Daj sobie wybór!

16 sierpnia 2016

Jak świat długi i szeroki, każda historia porodu jest inna. Na przestrzeni wieków kobiety rodziły już chyba wszędzie, w każdy możliwy sposób i w każdej możliwej pozycji. Jednak mam wrażenie, że kiedyś mimo wszystko było łatwiej – rozwój medycyny nie pozwalał na wybór pomiędzy znieczuleniem a jego brakiem, pomiędzy porodem siłami natury a cesarskim cięciem. Dziś dyskusja jest żywa, zagorzała i momentami aż nazbyt intensywna. A wybór wbrew pozorom jest naprawdę prosty.

Kiedy zaszłam w ciążę, nie brałam pod uwagę nic innego niż poród siłami natury, a kiedy podczas szkoły rodzenia zobaczyłam jak wygląda strzykawka używana do znieczulenia rodzącej powiedziałam sobie, że nie ma takiej siły na tej ziemi, która zmusi mnie, żeby wylądowało to w moim kręgosłupie. Taka była teoria.

W praktyce okazało się, że moje dziecko bardzo długo było w ułożeniu pośladkowym i lekarz powiedział mi, że być może będzie to zalecenie do cesarskiego cięcia.

Mój świat runął.

Bardzo długo zajęło mi pogodzenie się z tą myślą, nastawienie na zupełnie inny sposób urodzenia dziecka, a kiedy już miałam dzwonić i umawiać termin cesarki, w pełni świadoma, że nie ma innego rozwiązania, mój synek zrobił fikołka i ustawił się głową do wyjścia, tak po prostu. Z jednej strony było to dla mnie ulgą, a z drugiej w jakiś dziwny sposób znowu trudno było mi się nastawić na poród naturalny, chociaż oczywiście kiedy już przyszło co do czego, nie bardzo miałam czas na jakiekolwiek przemyślenia i zastanowienia.

Mój poród, mimo niemal 12 godzin bolesnych skurczy i odsyłania mnie przez położne do domu, bo według nich były to tylko skurcze przepowiadające (jak się okazało, ich przepowiednia była bardzo krótkoterminowa), nie był dla mnie traumatyczny. Od wejścia na salę porodową (a więc owszem, przeczucie mnie nie myliło i jednak rodziłam!) do przyjścia na świat mojego synka minęło ok półtorej godziny. Tak jak chciałam, urodziłam bez znieczulenia. Czy bolało? Jak cholera! Czy żałuję, że właśnie tak się to potoczyło? Ani trochę. Czy powtórzyłabym to doświadczenie? Tak.

Ale nie dla każdej kobiety jest to oczywisty wybór.

Wśród moich bezdzietnych znajomych panowało przekonanie, że cesarskie cięcie to luksus, który pozwala uniknąć bólu. Owszem, pozwala uniknąć bólu porodowego. Ale jest też operacją w pełnym tego słowa znaczeniu, ze wszystkimi możliwymi konsekwencjami, jakie taka operacja może za sobą nieść, o czym moje znajome nie wiedziały. Czasem jest to łatwiejsza opcja, bo strach przed bólem może być sam w sobie paraliżujący. Jednak przed podjęciem decyzji warto mieć świadomość jakie są plusy i minusy zarówno cięcia, jak i porodu siłami natury. Poniżej prezentuję więc wady i zalety obu opcji (komentarze w nawiasach są moje).

Poród siłami natury

Zalety porodu naturalnego:
• kobieta podczas porodu naturalnego aktywnie uczestniczy w narodzinach swojego dziecka
• po porodzie naturalnym kobieta bardzo szybko będzie mogła zajmować się swoim dzieckiem (ale zdarza się to również po cc)
• połóg po porodzie naturalnym trwa krócej w porównaniu do połogu po porodzie przez cesarskie cięcie (ale oczywiście nie jest to reguła i zdarzają się wyjątki)
• macica po porodzie naturalnym szybciej się obkurcza niż po cesarskim cięciu
• brak rany, a potem blizny na brzuchu i macicy
• przeżycie porodu naturalnego może poprawić samoocenę kobiety (słowo klucz: może, wcale nie musi)
• uniknięcie możliwości wystąpienia powikłań poporodowych typowych dla cesarskiego cięcia
• krótki pobyt w szpitalu (to zależy od szpitala, stanu zdrowia matki i dziecka, też nie jest regułą)
• łatwiej rozpocząć karmienie piersią, gdyż poród naturalny pobudza laktację (a tak naprawdę laktacja rozpoczyna się, kiedy w organizmie matki nie ma już łożyska)
• ryzyko wystąpienia powikłań po porodzie naturalnym jest dużo mniejsze niż po porodzie przez cesarskie cięcie
• tata dziecka podczas porodu naturalnego może przeciąć pępowinę
• dziecko rodzi się wtedy, gdy jest w pełni przygotowane do opuszczenia organizmu matki
• dziecko ma możliwość naturalnego zaczerpnięcia pierwszego oddechu na skutek wyciśnięcia przez macicę wód płodowych znajdujących się w płucach dziecka w momencie pojawienia się główki dziecka na świecie

Wady porodu naturalnego:
• nie wiadomo kiedy dokładnie rozpocznie się poród
• poród naturalny trwa bardzo długo (nie zawsze, ja rodziłam koło godziny)
• skurcze macicy podczas porodu naturalnego mogą być bardzo bolesne
• długo trwający poród naturalny jest bardzo męczący dla kobiety i dziecka
• po porodzie naturalnym początkowo mogą wystąpić u kobiety problemy z oddaniem moczu i wypróżnieniem oraz z nietrzymaniem moczu i siedzeniem
• po porodzie naturalnym pochwa może być luźniejsza niż przed ciążą, co może mieć wpływ na współżycie seksualne
• ból po nacięciu krocza (aczkolwiek w bardzo wielu miejscach odchodzi się już od nacięć i są stosowane w absolutnej ostateczności)
• istnieje ryzyko niedotlenienia dziecka

Poród przez cesarskie cięcie

Zalety porodu przez cesarskie cięcie:
• w przypadku porodu planowanego znana jest wcześniej data narodzin dziecka
• dziecko przez cesarskie cięcie szybciej się rodzi niż przez poród naturalny
• kobieta nie boi się bólu związanego z porodowymi skurczami macicy
• brak dolegliwości, które występują lub mogą wystąpić po porodzie naturalnym, np. nietrzymanie moczu, problemy z siedzeniem, oddawaniem moczu i wypróżnianiem się
• poród przebiega bez możliwości nacięcia krocza
• szybki poród, bo trwa tylko do pół godziny
• brak bólu krocza po porodzie
• brak zmian w wyglądzie narządów rodnych kobiety, np. rany po nacięciu krocza, rozciągniętej pochwy
• istnieje mniejsze ryzyko niedotlenienia dziecka
• dziecko będzie mniej zmęczone porodem niż po porodzie naturalnym
• po porodzie przez cesarskie cięcie dziecko wygląda ładniej, gdyż główka nie musi się przeciskać przez wąski kanał rodny kobiety

Wady porodu przez cesarskie cięcie:
• po porodzie przez cesarskie cięcie kobieta dłużej dochodzi do siebie niż po porodzie naturalnym (chociaż oczywiście są wyjątki)
• w trakcie zabiegu cesarskiego cięcia istnieje możliwość uszkodzenia narządów wewnętrznych
• cesarskie cięcie jest operacją, po której mogą wystąpić powikłania pooperacyjne np. krwotok, niedrożność jelit
• na skórze brzucha pozostanie blizna po cesarskim cięciu
• ból brzucha po cesarskim cięciu jest utrudnieniem w karmieniu piersią oraz w opiece nad dzieckiem (chociaż są kobiety, które się na to nie skarżą)
• po cesarskim cięciu mogą wystąpić problemy z karmieniem piersią z powodu małej ilości pokarmu w piersiach (to również nie jest regułą)
• przy następnym porodzie macica może pęknąć
• możliwość wystąpienia dolegliwości po znieczuleniu
• dłuższy pobyt w szpitalu niż po porodzie naturalnym (nie zawsze)
• nie zawsze możliwy kontakt matki z dzieckiem zaraz po cesarskim cięciu
• dziecko zaczyna oddychać dopiero po mechanicznym odessaniu przez lekarzy wód płodowych z płuc
• dziecko może ulec uszkodzeniu podczas wyciągania go przez niewielki otwór w brzuchu
• nagłe wyrwanie dziecka z bezpiecznego brzucha matki może być dla niego szokiem
• mogą pojawić się przejściowe problemy z układem oddechowym dziecka

źródło: abcmaluszka.pl

Po raz kolejny: tak wygląda teoria. Nie ma lepszego wyboru, nie ma gorszego, ale warto znać wszystkie za i przeciw, wszystkie możliwe konsekwencje.

Co zrobić ze strachem?

On jest i będzie, a teraz powieje banałem: w macierzyńskim życiu będzie nam towarzyszył już do końca. Jednak strach przed bólem porodowym może nam odebrać całą radość z tego wielkiego wydarzenia i mieć naprawdę niekorzystny wpływ na jego przebieg. Może też osiągnąć formę tokofobii, czyli patologicznego strachu przed ciążą i porodem (więcej informacji tutaj: klik). Co więc zrobić, aby ułatwić sobie to zadanie?

Po pierwsze szczerze porozmawiać z lekarzem. Bardzo możliwe, że znajdzie on sposób, aby ten strach zminimalizować – doradzi nam bardzo dobrą położną, której doświadczenie pomoże nam przejść przez poród naturalny mimo strachu i bólu. Powie też jakie są z jego punktu widzenia plusy i minusy.

Po drugie, znając wszystkie za i przeciw, wsłuchać się w swoją intuicję i swoje potrzeby. Nie słuchać krytykantów, nie zważać na hejty – przeciwnicy i zwolennicy obu opcji zawsze będą mieli bardzo dużo do powiedzenia, ale to nie oni za nas urodzą. A dziecko będzie rosnąć i rozwijać się w miłości i wspaniałych warunkach, jakie mu zapewnimy, bez względu na sposób, w który przyjdzie na świat. Będzie budowało odporność poprzez chorowanie, będzie nam sprawiało mniejsze lub większe problemy, ale i radości.

Poród to tylko początek wspaniałej przygody.

I jako taki warto go rozpatrywać. Oczywiście w przypadku zalecenia cięcia cesarskiego można jeszcze (co i ja rozważałam) wziąć pod uwagę taki poród dopiero w momencie, kiedy dziecko samo zdecyduje, że już pora wyjść – dla zwolenniczek porodu naturalnego zmuszonych sytuacją do innego rozwiązania może to stanowić pewien kompromis.

Nie można zapominać, że na pogodzenie się z każdym z rozwiązań, zrozumienie na czym to wszystko polega, poznanie różnic i w końcu podjęcie decyzji będziemy mieć jakieś 8 – 9 miesięcy. To całkiem sporo, żeby do sprawy podejść ze zdrowym rozsądkiem  – na tyle, na ile pozwolą nam oczywiście ciążowe hormony i ciążowy żelek, jak z rozczuleniem nazywałam to, co zostało mi w tamtym czasie z mojego niegdyś wspaniałego i dość dobrze funkcjonującego mózgu. Żarty żartami, ale z perspektywy osoby, która ma to za sobą mogę powiedzieć, że to wystarczająco dużo.

Ryzyko, lęk i ból to elementy, których żaden sposób porodu nie wykluczy w 100%, ale też żadnego z nich nie można bagatelizować. Bo kiedy na szali są trauma, życie i zdrowie, warto postępować zgodnie z własnym sumieniem i intuicją. A najczęściej to właśnie one będą, poza lekarzem, naszymi najlepszymi ciążowymi doradcami.


Zapraszam do grupy mam, w której radzimy sobie, pomagamy i jesteśmy dla siebie przyjazne: KLIK. Czekam tam na Ciebie z niecierpliwością!

Podobne wpisy

  • Alicja Wiśniewska

    Jakie podjecie decyzji przez ciezarna??? To lekarz ma decydowac co zrobic by porod przebiegl ok,to on skonczyl medycyne. A nie ja laiczka, zazwyczaj wygodna panienka beda narzucac mu moj wybor Sn czy Cc. Przy operacji serca tez bysmy sie tak madrzyly?

    • Nie, ale to my same jesteśmy w stanie określić nasz poziom lęku. Spanikowana i histeryzująca rodząca może dodatkowo zaszkodzić swojemu dziecku.

      • Alicja Wiśniewska

        Dalej to wygodnictwo.

  • candi

    Nie każdy poród naturalny trwa bardzo długo. Mimo zapewnień położnych na oddziale, że spędzę tam co najmniej 10 h syn przyszedł na świat 5h po odejściu wód i 3,5 po pierwszym skurczu 😉
    Pierwsze dziecko!

    • No pewnie, że nie każdy. Moje dziecko przyszło na świat 1,5h po pierwszym centymetrze rozwarcia. Ale w porównaniu do cesarki to i tak długo 😉

  • Gosia

    Kilka nieścisłości: poród naturalny ecale nie musi trwać bardzo długo. Moje dzieci rodziły się w 4 godziny od pierwszego skurczu. Po drugie nie każda rodząca naturalnie jest nacinana, nie każda musi być szyta. Po cesarce mleka jest tyle samo. Najważniejsze, żeby dziecko jak najszybciej było dostawione do matki.

    I na koniec: poród naturalny to lepszy wybór niż cesarka, która powinna być wykonywana w ostateczności.

    • Oczywiście, że nie musi. Mój poród trwał półtorej godziny od 1 cm rozwarcia.

      Oczywiście, że dla wielu kobiet lepsza. Ale moim zdaniem wybór należy do rodzącej.

  • Ola

    Ja rodziłam naturalnie, tak chciałam, tak chcieli lekarze na Karowej, chociaż były wskazania do cc.
    Ciąża przenoszona 2 tyg. poród wywoływany
    Trwało długo i boleśnie
    Laktacja to tragedia, nie rozkręciła się do 7-go miesiąca kiedy to młoda przeszła na mm
    Pół roku krwawiłam i dochodziłam do siebie
    Szwy nie były zdjęte po tygodniu tylko po miesiącu, ale szwy to najmniejszy z moich problemów
    Do dziś mam dolegliwości po porodzie, nie wchodząc w przykre szczegóły.. 🙁
    Nadal po ponad roku, słyszę od lekarzy – kto to Pani zrobił? dlaczego kazano Pani rodzić naturalnie? (już teraz emocje i hormony opadły, więc nie robią na mnie wrażenia te pytania..)
    Mimo wszystko bardzo pragnę drugiego dziecka i staramy się jak możemy, aby je mieć, tylko, że tym razem jeżeli jakiś lekarz mi nie obieca, że mnie naprawią podczas porodu naturalnego, tylko cesarka wchodzi w grę, bo gorzej być nie może.

  • mag

    a mnie było wszystko jedno, w ogóle nie zawracałam sobie głowy metafizycznymi doznaniami w czasie porodu, o których świergotały inne matki, że ból okropny, ale za to w pełni przeżyły chwilę narodzin dziecka etc. Szczerze – to mnie śmieszyło. Miałam rodzić naturalnie, ostatecznie urodziłam przez cc i nadal nie mam żadnych wielkich refleksji z tym związanym. Liczyło się wyłącznie zdrowie mojego dziecka i moje.
    Co do zaleceń lekarskich – czekanie do ostatniej chwili z cc, kiedy są wskazania do jego wykonania może się źle skończyć. Czasem akcja porodowa rozwija się tak szybko, że na cesarkę może być po prostu za późno. Ja przed porodem wiedziałam jedno – że nie będę ryzykować życiem i zdrowiem mojego dziecka.

  • Monia Katarzyna

    Moj synek przyszedł na swiat po 12h męczącego porodu kleszczowego. Byl przyduszony malo go nie stracilam bo ktos nie potrafil dobrze wykonać porodu. Szyta bylam 40 min. Bylam nacieta bo nie bylo rozwarcia. Usiadłam dopiero po 2 tygodniach normalnie. Stracilam duzo krwi. Lekarze czekali 2 tygodnie po terminie by wywołać poród. Synek ważył 4.100. Leżałam 5 dni w bólach dzien i noc dostawałam paracetamol. Odwodniona trafilam na porodówkę. Trauma straszna. Moj synek mial odme i drena. Zwichnieta roczke i opuchniety luk brwiowy. Mialam lzy w oczach jak go zobaczylam.Dzis jestem zmuszona znow rodzic sn. Bardzo sie boje o drugiego synka. Kleszcze nie powinny byc w tych czasach używane.

    • Alicja Wiśniewska

      Bo w „normalnych”szpitalach nie uzywa sie juz kleszczy ani masazu szyjki…. mozna to sprawdzic wybierajac szpital.

    • Ja też miałam poród instrumentalny poprzez kleszcze. Mała przyszła na świat po ponad 40h. Wyglądała strasznie choć nie miała żadnych zwichnięć. Szybko doszła do siebie. Ja nie doszłam do dzisiaj 🙁 psychicznie mnie to boli. Bałam się porodu i wiedziałam jakie są plusy i minusy i sn i cc. Mimo wszystko byłam za cesarką. Ale nie można sobie ot tak wybrać. Sn jest niby najlepszy i już. Dziś trauma. Dodam, że również byłam długo szyta a po kilu dniach od porodu wdała się infekcja.
      Jestem zdania, że każda wie co jest najlepsze dla niej samej (oczywiście oprócz cc emergancy) i w dzisiejszych czasach można by było sobie wybrać sposób rodzenia. Jedne chcą w domu inne w szpitalu, jest możliwość wybrania pozycji do rodzenia dlaczego nie można wybrać sposobu jak się rodzi? Legalnie i nieodpłatnie. Ciężarna jest pod kontrolą lekarza czy położnej – powinni wspierać, doradzać, dbać o zdrowie fizyczne, ale o psychiczne Również.

  • ania

    Nie zgodze sie z paroma porównaniami, mianowicie laktacja rozpoczyna sie na dobre w momencie gdy „znika” łożysko i nie ma znaczenia czy jest to porod naturalny czy cesarka. Po drugie przy cesarskim cięciu byl mój mąż i przecinal pepowine, ba nawet byl ze mna przez caly czas i robil zdjecia. Ja po wwojej cesarce nie doswiadczylam zadnego bólu, gdy tylko znieczulenie przestalo dzialac po ok 5 h wstalam i zajmowalam sie małą a do tej pory leżała mi na piersi. Dodam ze zadnych lekow przeciwobolowych nie przyjmowalam. Dla mnie cesarka to byl rzeczywiscie luksus

  • Fajny tekst, w końcu bez oceniania:)
    Ja miałam cc. Nieplanowane, z zaskoczenia w 34tc. Nie zdążyłam się nastawić na cokolwiek, chociaż po szkole rodzenia byłam bardzo ciekawa (to chyba najlepsze słowo) porodu SN. Bałam się bólu ale cóż, widziałam też jakieś plusy tego sposobu rodzenia. Los chciał inaczej. Przed cc pomyślałam sobie, że w sumie fajnie, bo ominie mnie parcie i ból porodowy… Jakież było moje zdziwienie, kiedy los znowu zadecydował inaczej. Znieczulenie nie zadziałało jak powinnam i cc było kilkuminutowym koszmarem. Tak dużym, że na chwilę straciłam przytomność – z bólu. Po cc na żywca rekonwalescencja to był pikuś:)
    Jaki z tego morał? Różnie bywa, nie ma sensu się nastawiać, lepiej się ciszyć, że dzieć urodził się cały i zdrowy a jak do tego doszło to już kwestia wtórna.

  • Justyna

    Miałam skurcze porodowe, ale przedłużająca się akcja i podejrzenie niedotlenienia dziecka spowodowały, że skończyło się cesarką, po której nie miałam żadnych powikłań i wyszłam po 3 dniach, jak każda kobieta rodząca u mnie w szpitalu, bo dopiero po 3 dobach nfz zwraca pieniądze za pacjentkę i szybciej nie wyszła żadna z nas. Porównując skurcze porodowe, a moje samopoczucie po cesarce, zdecydowanie wolałabym kolejne dziecko rodzić również przez cc. Dodatkowo po otworzeniu mnie jak usłyszałam, że „tu chyba jest małowodzie, pępowina wokół szyi dziecka i krótka” to Bogu dziękowałam, że tak to się skończyło i moja córka żyje cała i zdrowa.