10 największych prawd i mitów na temat przedszkoli

27 lipca 2017

Ze względu na to, że mój wpis Pierwszy rok żłobka: prawdy i mity cieszy się bardzo dużym powodzeniem, a po komentarzach widzę, że dużo moich czytelniczek myśli też o przedszkolu, postanowiłam stworzyć jego drugą część. Moje dziecko do przedszkola chodzi od stycznia tego roku i kiedy do niego poszło, miało dwa lata i osiem miesięcy.

Historia tego, jak Ignaś poszedł do przedszkola, jest krótka i dość śmieszna. Stało się to w trakcie drugiego roku jego chodzenia do żłobka. Od dawna miałam upatrzone przedszkole, do którego chciałam go posłać – blisko domu, prywatne z dopłatami z gminy (czyli czesne sporo niższe), z bardzo dobrymi opiniami. Jednak za późno zorientowałam się, że mogliśmy wziąć udział w rekrutacji już wcześniej i kiedy zaczęłam się interesować, było już za późno. A na następny rok rekrutacji miało nie być ze względu na wstrzymanie reformy dotyczącej sześciolatków w pierwszych klasach.

Postanowiłam więc iść i osobiście na kolanach błagać, żeby moje dziecko zostało przyjęte. 😉 Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że błagać nie muszę, ponieważ poprzedniego dnia dla jego rocznika zostało utworzone kilka miejsc. Momentalnie podjęłam decyzję, z bólem serca powiadomiłam nasz ukochany żłobek, i od początku roku Ignaś został dumnym przedszkolakiem.

Tyle tytułem wstępu, a teraz do rzeczy. Poniżej kilka najpopularniejszych prawd i mitów, z którymi spotkałam się nie tylko poprzez własne doświadczenie, ale także rozmawiając z koleżankami, których dzieci chodzą do państwowych przedszkoli.

Chodzenie do przedszkola ma pozytywny wpływ na rozwój dziecka

PRAWDA

Rolą przedszkola jest nie tylko zajęcie dziecku czasu, zorganizowanie mu zabaw, czy po prostu opieka nad nim, kiedy rodzice pracują, ale przede wszystkim przygotowanie go do następnego etapu, jakim jest szkoła podstawowa. Przedszkole daje dziecku kontakt z rówieśnikami, umiejętność odnajdywania się i funkcjonowania w grupie, w której panują określone zasady, do których trzeba się dostosować. Moim zdaniem rodzicowi samodzielnie bardzo ciężko jest tak zorganizować dziecku czas i atrakcje, aby dać mu to samo, co daje przedszkole.

W przedszkolach państwowych są przepełnione grupy

PRAWDA, ALE

Nie wszędzie. Oczywiście, zdarzają się miejsca, gdzie grupy są bardzo duże, ale to, czy będzie w nich panować „prawo dżungli” zależy od umiejętności pań przedszkolanek. Agresywne dzieci i problemy wynikające z konfliktów w grupie mogą się zdarzyć wszędzie, chociaż faktem jest, że w przedszkolach prywatnych grupy są trochę mniejsze, wobec czego zapanowanie nad grupą jest trochę łatwiejsze. Na pewno warto sprawdzić liczebność grup przedszkolnych w naszej okolicy i zastanowić się, czy jest to kryterium, którym się będziemy kierować przy wyborze przedszkola.

Prawo oświatowe stosuje się tylko do przedszkoli państwowych

MIT, ALE

Przepisy prawa oświatowego obowiązują przedszkola państwowe i prywatne, ale nie w takim samym zakresie. Takie same wymagania dotyczą obu typów przedszkoli w zakresie bezpieczeństwa i higieny, wykształcenia nauczycieli, podstawy programowej i prawa dziecka do korzystania z pomocy psychologiczno-pedagogicznej. Pozostałe wytyczne można znaleźć pod tym linkiem.

W przedszkolu prywatnym podejście do dzieci jest indywidualne

PRAWDA, ALE

Ponownie, wszystko zależy od pań przedszkolanek. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że doświadczyłam indywidualnego podejścia i olbrzymiego serca włożonego w opiekę nad moim dzieckiem w żłobku, który był placówką państwową, i tego samego doświadczam teraz w prywatnym przedszkolu. W przedszkolu panie zawsze zgłaszają mi wszelkie mniejsze i większe problemy, razem zastanawiamy się jak im zaradzić, przy wszelkich problemach zdrowotnych od razu dostaję telefon, nie mam tez najmniejszych zarzutów w zakresie higieny i dbałości o to, czy moje dziecko dostaje jedzenie zgodne z dietą wyznaczoną przez lekarza. Informację zwrotną na temat zachowania mojego dziecka otrzymuję regularnie, a na koniec semestru dostałam na papierze opinię psychologiczno-pedagogiczną. Olbrzymim plusem w naszej sytuacji było również to, że mogliśmy się zdecydowac na przedszkole jeszcze przed odpieluchowaniem, a przedszkole od razu powiedziało nam, że będzie nas w nim wspierać. Natomiast kwestia indywidualnego podejścia nie do końca zależy do tego, czy przedszkole jest prywatne, czy państwowe.

Prywatne przedszkola są droższe od państwowych

PRAWDA

To prawda i jest to oczywiste, natomiast, jeżeli zależy nam na prywatnym przedszkolu, możemy spróbować znaleźć trochę tańsze, na przykład z dopłatami z gminy, ze względu na przepełnienie okolicznych przedszkoli państwowych. Plus większych opłat jest też taki, że zwykle pokrywają one zarówno wyżywienie, jak i zajęcia dodatkowe, a przedszkole funkcjonuje również w okresie wakacyjnym, bez potrzeby korzystania z dyżurów. Minus jest taki, że w momencie, kiedy dziecko nie chodzi do niego ze względu na chorobę lub wyjazd, również musimy płacić. Często też przedszkola prywatne sa otwarte do późniejszych godzin niż państwowe.

Zadaniem przedszkola jest wychowywanie

MIT

To rodzice wychowują dziecko, a zadaniem przedszkola jest jedynie wspomaganie ich w tym procesie, a przede wszystkim zapewnienie dziecku dobrej zabawy. Nie możemy mieć do przedszkola pretensji o problemy wychowawcze, jakie mamy z naszymi dziećmi.

Przedszkole to przechowalnia

MIT

Tak jak w przypadku żłobka, tak tym bardziej w przypadku przedszkola chciałabym jasno i wyraźnie powiedzieć: nie znam większego mitu. Jakbym się nie wysilała, ile bym w to nie włożyła pieniędzy, czasu i energii, nie jestem w stanie zapewnić mojemu dziecku tylu zajęć i atrakcji, które ma w przedszkolu. Ostatnimi czasy Ignaś wręcz niechętnie stamtąd wychodzi, bo do ostatnich chwil jest czymś zajęty. Od września zaczyna też dodatkowy angielski i judo (tak, jestem okropna matką i zabieram mojemu dziecku dzieciństwo!), co mnie strasznie cieszy.

Dziecko w przedszkolu choruje

PRAWDA

Nie da się zaprzeczyć, że chorób w środowisku tak dużej liczby dzieci nie da się uniknąć, zwłaszcza w sezonie zimowym. Doświadczenie moje i kilku innych rodziców pokazuje jednak, że dzieci żłobkowe chorują w przedszkolu znacznie mniej od rówieśników, którzy do żłobka nie chodzili. Często jest też tak, że najgorsze jest pierwsze pół roku. Ignaś tej zimy zachorował poważniej dwa razy, z czego tylko raz była potrzeba antybiotyku. Z każdym rokiem jest coraz lepiej!

Są dzieci, które nie nadają się do przedszkola

MIT

Często spotykam się z opiniami typu: nie udało nam się przetrwać adaptacji, moje dziecko nie nadaje się do przedszkola. Jestem matką egzemplarza wyjątkowo wrażliwego i niechętnego do jakiegokolwiek dostosowania się do jakichkolwiek reguł. Oczywiście, że bywało ciężko, z płaczem rano, tekstami typu „Nie idziemy dzisiaj do przedszkola” i „Ja nie lubię przedszkola!”, ale to wszystko minęło. A bez względu na wszystko moje dziecko wychodzi z przedszkola uśmiechnięte i zadowolone, i to jest dla mnie najważniejsze. Jeżeli dziecko jest zdrowe i na co dzien nie ma żadnych większych, poważnych problemów, nie ma żadnych przeciwwskazań, żeby nie chodziło do przedszkola.

Prywatne przedszkole jest lepsze od państwowego

MIT

Ten mit zostawiłam sobie na sam koniec. Nieprawdą jest, że przedszkola prywatne są lepsze od państwowych. I mówię to ja, matka dziecka chodzącego do przedszkola prywatnego, z którego jesteśmy bardzo zadowoleni. Absolutnie wszystko zależy od zaangażowania i chęci pań przedszkolanek, od miejsca, w którym znajduje się przedszkole, od wytycznych i regulaminu, który w nim panuje. Przy wyborze przedszkola warto kierować się opiniami i doświadczeniem rodziców, których dzieci tam chodzą lub chodziły, a także warto sprawdzić:

  • Czy w przedszkolu jest czysto i czy ta czystość jest utrzymywana
  • Czy istnieje możliwość zapewnienia posiłków dla alergików (jeżeli ich potrzebujemy)
  • Czy przedszkolanki dbają o higienę dzieci (mycie zębów, buzi, zmiana brudnych ubrań, podcieranie pupy, itp.)
  • Czy przy przedszkolu jest plac zabaw
  • Jaka jest oferta zajęć dodatkowych i ile się za nie płaci

Mam nadzieje, że rozwiałam chociaż trochę wątpliwości. Z chęcią poznam też wasze doświadczenia z przedszkolami!


Przeczytaj też:

Podobne wpisy

  • Ciekawe zestawienie. Ja swojego czasu przy różnych przedszkolnych zawirowaniach napisałam całą listę, na co zwrócić uwagę wybierając przedszkole.

  • Niestety nie każde dziecko odnajdzie się w każdym przedszkolu, co nie znaczy, że nie nadaje się do przedszkola jako instytucji. Jeśli płacze i niechęć dziecka do przedszkola znacznie wykraczają poza etap adaptacji, warto postarać się znaleźć wyjście z tej sytuacji, włączając w to zmianę placówki.

    • Oczywiście, dlatego napisałam, że dla mnie najważniejsze jest, że moje dziecko wychodzi z przedszkola szczęśliwe i zadowolone 🙂

  • solange

    Dorzucę jeszcze jeden mit – w przedszkolu pracują „przedszkolanki”. Otóż w przedszkolu pracują nauczycielki – mają wykształcenie dokładnie takie samo jak nauczyciele szkolni (np. z klas I-III – często kończą wspólny kierunek), obowiązuje je tą sama Karta Nauczyciela co w szkole, te same stopnie awansu i pensje. Tylko godzin pracy mają trochę więcej i wolnego mniej 😉 Owszem – potocznie nazywa się je „przedszkolankami”, ale warto pamiętać, że są to nauczycielki (czasami też nauczyciele – rzadko ale jednak się zdarzają ;)).

    • Anna Zawierowska

      Dokładnie…

  • Iva

    To wprawdzie z drugiej ręki i może nie nagminne: w państwowych pracują nauczycielki wych. przedszkolnego a w prywatnych zdarzają się Panie nauczycielki od starszych dzieci (np Pani od matematyki) Tak wiem. Może się świetnie sprawdzać ale to jednak inne metody pracy

  • jak ja się cieszę, że mieszkam w małym mieście.. Są u nas tylko 3 przedszkola. 2 państwowe i jedno prywatne. Nie ma większych problemów żeby posłać tam dziecko. Nie słyszałem do dzisiaj negatywnych opinii na żadne z nich. Małe miasto, każdy każdego zna więc nikt sobie nie chce psuć opinii, poprzez niewłaściwe podejście do maluchów jak mniemam:). Co do prywatnych przedszkoli, to coraz więcej zakładów pracy, które mają fundusz świadczeń socjalnych, oferuje dofinansowanie. Zdarzają się nawet takie, które całkowicie pokrywają podstawowe opłaty. Warto zapytać o to w swojej pracy. 🙂