Jest tylko jeden sposób, by Święta z dzieckiem były magiczne

21 listopada 2016

ngspc_0084Na nadchodzące święta Bożego Narodzenia można reagować na wiele sposobów. Jedni w przedświątecznej gorączce biegają za prezentami, inni aż do ostatniej chwili ignorują temat i budzą się na 5 minut przed czasem, podczas gdy pozostali dają się oczarować świątecznej atmosferze i nie przywiązują wagi do przyziemnych spraw.

Co w tym czasie robią rodzice małych dzieci? Najczęściej po prostu próbują przetrwać, lawirując gdzieś między sklepowymi półkami uginającymi się od potencjalnych prezentów, a śliskim tematem istnienia św. Mikołaja. A ja wiem jedno. Jest tylko jeden sposób, by Święta z dzieckiem były magiczne.

Możemy zrobić bardzo wiele, by ten czas był dla nas łatwiejszy. Możemy angażować malucha, by pomagał nam w sprzątaniu, pozwalać mu obserwować jak przygotowujemy świąteczne potrawy, zorganizować wspólną wyprawę po choinkę, a potem wspólnie stworzyć ozdoby by ją ubrać. Jeżeli organizujemy wigilię i mamy maleńkie dziecko, koniecznie podzielmy się obowiązkami z pozostałą częścią rodziny, tak, aby nie wszystko było na naszej głowie.

A co z małym pytalskim? Jak opanować jego głód wiedzy, kiedy zapyta czym są Święta i kim jest ten brodaty jegomość? Po pierwsze warto dziecku delikatnie uświadomić, że Boże Narodzenie to nie tylko prezenty, a na świecie wiele jest biednych dzieci, które być może prezentu nie dostaną.

Dobrze jest pokazać maluchowi prawdziwą wartość Gwiazdki i kultywować z nim tradycje: wyczekiwać razem pierwszej gwiazdki, wkładać sianko pod obrus, czekać do północy zastanawiając się czy domowy zwierzak przemówi ludzkim głosem. Zacząć możemy już w Mikołajki, zostawiając wieczorem mleko i ciastka dla św. Mikołaja lub ustawiając kapcie w przedpokoju, żeby miał gdzie zostawić wyczekane, jak by nie było, prezenty.

No właśnie, a co z samym świętym? Istnieje, czy nie istnieje? Mówić, czy nie mówić? Zdecydowanie istnieje! Dzieci kochają wierzyć w dobre postacie, w pozytywną siłę i w powody, dla których warto być grzecznym. A dla nas, rodziców, jest to doskonała karta przetargowa na cały listopad i większość grudnia!

Jaki jest więc ten jeden, jedyny sposób, by Święta z dzieckiem były magiczne?

Ten sposób to spokój i czas, które damy dziecku jako najcenniejsze ze wszystkich prezentów. Spokój, kiedy uda nam się nie dać się ponieść nerwom świątecznego pędu za prezentami i świątecznych przygotowań. Spokój, kiedy nauczymy się pozwalać dziecku uczestniczyć we wszystkim, co tych dni dotyczy. Spokój, kiedy lepiej niż zwykle uda nam się policzyć do dziesięciu, bo będziemy mieć świadomość, że nie warto psuć świątecznej atmosfery.

I czas. To największa waluta i najcenniejszy prezent, którego nasze dziecko od nas oczekuje na co dzień, ale w Święta w sposób szczególny. Czas poświęcony tylko sobie nawzajem, w relacji rodzic – dziecko. Czas spędzony na spokojnych czynnościach, na wspólnej zabawie, na opowiadaniu sobie świątecznych historii, oglądaniu prezentów, wspólnej radości i śmiechu. Tego czasu nikt nam nie zabierze i to właśnie on stworzy w tym czasie najprawdziwszą magię.

A do tej magii możemy dołożyć przyziemne drobiazgi, które powoli już przed Świętami pozwolą naszemu dziecku poczuć ich klimat. Możemy czytać mu bajki o św. Mikołaju, opowiedzieć mu gdzie mieszka i co robi. Ja w tym roku znalazłam wspaniały sposób, żeby trochę zaczarować mojego dwulatka, który jeszcze w zeszłym roku zupełnie nie był świadomy postaci niesamowitego pana z białą brodą i w czerwonym stroju. Postanowiłam pokazać mu, że jest ktoś, kto patrzy przez cały rok, czy jest grzeczny, a na koniec to wynagradza.

W tym roku po raz pierwszy zamówiłam Ignasiowi list i film dedykowany mu specjalnie od samego św. Mikołaja. Pokazałam mu je już teraz, na miesiąc przed Świętami, żeby miał świadomość na co czeka i kto bacznie czuwa nad tym, czy aby na pewno jest grzeczny. I o ile wiedziałam, że papierowa forma na pewno go zaciekawi, o tyle byłam w ciężkim szoku, kiedy zobaczyłam jego reakcję na film. Kiedy Ignaś zobaczył, że św. Mikołaj mówi wprost do niego, po imieniu, że ma jego zdjęcia, że ma go na swojej liście grzecznych dzieci i wie, jak wygląda jego dom i jego rodzice, po prostu oniemiał. Kazał sobie puszczać film kilka razy z rzędu i aż przysuwał się do ekranu żeby zajrzeć, gdzie się robi prezenty.

Taki film i list można zamówić na stronie internetowej Elfi. Koszta są niewielkie, a radość dziecka jest naprawdę bezcenna. Film przychodzi na skrzynkę mailową od razu, natomiast list przychodzi po kilku dniach tradycyjną pocztą w pięknej błyszczącej, czerwonej kopercie, która od razu przykuwa uwagę dziecka i gwarantuje rodzicowi minimum 15 minut bezcennego spokoju. Jest tego naprawdę warta!

A dla tych, którzy mają ochotę wygrać jeden z trzech takich listów od św. Mikołaja do swojego dziecka (w formie filmowej lub papierowej) mam na fanpage’u mojego bloga konkurs, w którym wystarczy odpowiedzieć na jedno bardzo proste pytanie. Konkurs potrwa do środy, a znaleźć go można tutaj: KLIK. Zapraszam z całego serca!

A na te Święta życzę wam dużo czasu i spokoju. Bo to właśnie one są potrzebne najbardziej i nam, rodzicom, i naszym dzieciom.

dscn6205

dscn6210

dscn6211

dscn6219

dscn6225

dscn6226

dscn6227

dscn6228

dscn6230

dscn6237

dscn6238

mikolaj

Podobne wpisy

  • Monika Piętosa

    Nikoś ma 2 lata i razem z mężem troche mamy problem z tym Mikołajem. Wychowujemy go bez kar i nagród. W naszym słowniku raczej nie ma grzeczny- niegrzeczny i jak mamy ochotę mu cos kupic to mu go kupujemy- co nie oznacza ze wszystko i on doskonale o tym wie. I cała historia Mikołaja jakoś zupełnie nam nie pasuje. Łącznie z tym by go okłamywać że to Mikołaj przynosi prezenty, wchodzi przez komin i zjada ciasteczka.

  • Świetny pomysł! Jeszcze moja 1.5 roczna M nie do końca zrozumie a tym bardziej nie zwerbalizuje swojej radości, ale za rok robię to na 100%. Piękny post… też jestem tego zdania, że żaden najlepszy prezent nie wynagrodzi czasu spędzonego z dzieckiem ♡