10 gadżetów na wakacje z dzieckiem

27 czerwca 2016

Untitled design (47)

Wakacje, czas start! W piątek szkolne dzieciaki zakończyły już swoją coroczną udrękę (mój Boże, ileż bym dała, żeby znowu mieć dwa miesiące wakacji…), w tym tygodniu działalność kończą żłobki i przedszkola (przynajmniej u nas żłobkowe ciocie mają miesiąc oddechu właśnie w lipcu), a więc lada moment polskie wybrzeże i zagraniczne kurorty zaleją tłumy rodzin z dziećmi. Jest to więc idealny moment, abym znów poleciła gadżety, które wybrałam na ten rok na wakacje z moim dzieckiem.

Mówię „znów”, ponieważ w zeszłym roku, mając trochę ponad roczne dziecko również poleciłam kilka rzeczy, które mi się przy nim bardzo przydały podczas naszego wakacyjnego wyjazdu (wpis można znaleźć tutaj: KLIK). W tym roku, tak jak w zeszłym, jedziemy nad Bałtyk po zbawienny jod, więc to, co polecam, przyda się najbardziej podczas rodzimych wycieczek. Mam jednak nadzieję, że rodzice pławiący się w luksusach zagranicznych all inclusive (to nie jest złośliwość, autentycznie wam zazdroszczę!) również znajdą tu coś dla siebie.

Pralka turystyczna

Na początek gadżet dziwny i być może bardziej przydatny na campingu, niemniej jednak dowiedziawszy się, że w pensjonacie, do którego się wybieram, nie będzie do dyspozycji pralki (szok, ale to miejsce ma wiele innych zalet), postanowiłam zainwestować w to cudo. Moje dziecko spędzi nad morzem w sumie miesiąc, więc mając do wyboru inwestycję w zapas ubrań na ten czas lub pranie wszystkiego po nocach ręcznie w umywalce, nie wahałam się zbyt długo. Jest to zwykła wirówka o pojemności 3 kg z jednym 15-minutowym programem. Odwirowanie polega na włożeniu wypranej zawartości do oddzielnego koszyczka i ponownym uruchomieniu po odprowadzeniu wody. Zajmuje niewiele miejsca i jestem w stanie poświęcić na nią trochę miejsca w samochodzie za cenę umiarkowanego świętego spokoju.

i-botti-xpb-30-40Lodówka turystyczna

Korzystaliśmy z niej już w zeszłym roku i w tym roku również na pewno zabierzemy ją za sobą. Lodówka turystyczna jest niezastąpiona kiedy chcemy gdzieś dalej przewieźć przygotowane dla dziecka zapasy jedzenia, a potem kupione w nadmorskiej przystani świeże ryby. Świetnie sprawdza się też na miejscu jako powiększenie maleńkich lodóweczek, które zwykle zastajemy w pensjonatowych pokojach. Lodówkę w zeszłym roku wybierał mój mąż i kierował się w tym wyborze kilkoma czynnikami: po pierwsze ważne jest, aby lodówkę można było podłączyć zarówno w samochodzie (12V), jak i do zwykłego domowego gniazdka (220V). Po drugie istotna jest pojemność (ok. 30L). Na końcu patrzyliśmy na cenę i wypadkowa tych trzech czynników widoczna jest poniżej.

i-atlantic-lodowka-elektryczna-samochodowa-12v-230v-30l-hot-cold

Strój na plażę

O ile w zeszłym roku przy mało ruchliwym brzdącu jeszcze tak bardzo nie musiałam się tym martwić, o tyle tegoroczny pobyt nad morzem bardziej skłania mnie do refleksji nad tym, żeby mojemu dorosłemu, ponad dwuletniemu synowi dać dobrą ochronę przeciwko promieniowaniu słonecznemu. Rewelacyjny kombinezonik i czapeczkę członka Legii Cudzoziemskiej zakupiłam za niewielkie pieniądze w Decathlonie. Na zmianę do kombinezonu zaopatrzyłam młodego w wypróbowaną już w zeszłym roku pieluszkę do pływania Close Parent i debiutujące dla nas w tym roku Crocsy. Wstydu nie będzie!

1. (9)

 

Koc piknikowy

Taki koc jest moim absolutnym hitem z zeszłego roku. Nie tylko, jak sama nazwa wskazuje, nadaje się na piknik, ale też rewelacyjnie izoluje od gorącego lub mokrego piachu. Można na nim siedzieć bez względu na to, czy mamy piękną słoneczną pogodę, czy chłodniejszy dzień po sztormie (a przecież wtedy jodu jest najwięcej!). Im większy, tym lepszy, a jeszcze składa się w wygodny pakuneczek w formie torby. Moim zdaniem jest to must have każdego rodzica.

 

i-spokey-koc-piknikowy-180x210-cm-837146

Wodna zabawa

O ile wydaje mi się, że dwulatek to jeszcze za młody adept sportów wodnych, aby zakładać mu rękawki i wrzucać na przysłowiową głęboką wodę, o tyle jestem fanką baseników rozporowych, których nie trzeba dmuchać, a które na plaży mogą nam dać długie godziny świętego spokoju, przy czym dość płytka woda nagrzeje się w nim dużo szybciej niż lodowate fale Bałtyku. A kiedy spokój zostanie zakłócony przez znudzonego basenikiem i piaskiem domagającego się większych wrażeń pływaka, można go wyekspediować z tatusiem nad brzeg morza (ideałem by był taki z małymi falami) wraz z pompowanym pontonikiem, na którym będzie mógł udawać pirata lub żeglarza. Ahoj, przygodo! A mamusia? A mamusia ma w tym czasie jeszcze więcej spokoju. I o to Polska walczyła.

1. (10)

Aktywność ruchowa

Moją bolączką jako pracującej mamy jest fakt, że nie mam na co dzień za wiele czasu na zabawy z dzieckiem na świeżym powietrzu. Zamierzam więc wykorzystać urlop na rozwijanie w nim zamiłowania do sprzętów sportowych takich jak hulajnoga czy rowerek biegowy, co na pewno rozwinie jego równowagę i sprawność fizyczną, a przy okazji da masę frajdy. Jeździk to już jego chleb powszedni, bo pomyka nim po domu, będzie więc świetnym rozwiązaniem jako zamiennik wózka na spacery. Do tego jeszcze wypasiony kask (czyż nie jest absolutnie przeuroczy?!) i możemy śmigać.

1. (11)

 

Tablet

Nie będę się zbyt długo nad tym rozwodzić. Nie jest to najbardziej pedagogiczne z istniejących rozwiązań, ale kiedy już nic nie pomaga na totalną nudę w samochodzie, kiedy już nie przychodzą nam do głowy żadne kolejne zabawiacze, kiedy marzymy o pięciu minutach ciszy i spokoju, tablet z bajką będzie naszym wybawieniem. Nie jestem hipokrytką, używam tego rozwiązania i gorąco je wam polecam. Nikomu nie stanie się krzywda. Naprawdę.

i-modecom-freetab-7800-ips-ic

Komarom mówimy precz

Te dwa rozwiązania autentycznie uratowały mi już nieraz życie. Przy nowo narodzonym maluszku idealną sprawą jest nakładka na wózek, która praktycznie może zastąpić nam moskitierę. Przy większym dziecku, kiedy nie mamy moskitiery w oknie, a temperatura na zewnątrz zmusza nas do otwarcia go, świetna jest bezpieczna dla dziecka wtyczka do kontaktu (oczywiście najlepiej byłoby włożyć ją w miejscu poza zasięgiem małej łapki). Jedna uwaga: wtyczka może być włożona tylko przy otwartym oknie. Warto mieć to na względzie.

1. (12)

 

Ponczo kąpielowe

O tym gadżecie niewiele trzeba mówić, bo przy temperaturach, które przybiera latem Bałtyk, nie ma lepszego rozwiązania dla zziębniętej kulki nieszczęścia, która przybiegając znad brzegu z sinymi ustami i drgawkami na pytanie jaka jest woda zawsze odpowie nam, że jak to jaka? Ciepła! Nie wierzmy kulce. Załóżmy jej ponczo i dajmy drożdżówę. Bankowo będzie głodna.

 

i-nabaiji-ponczo-kapielowe-zebro-baby-turkusowy

Higiena

Na koniec gadżety ekstremalnie tanie i ekstremalnie praktyczne. Nic tak bardzo nie przyda nam się na plaży przy małym pieluszkowiczu, jak woreczki na brudne pieluchy. Szczególnie, jeżeli kosz na śmieci jest tylko przy wyjściu, a my oczywiście w poszukiwaniu spokoju jesteśmy od tego wyjścia spory kawałek. Dla dziecka starszego (zresztą chyba dla każdego) przydadzą się również antybakteryjne chusteczki, które pomogą nam uniknąć przedostania się do buzi wraz z jedzeniem wszelkiego rodzaju syfów z plażowego piasku. Motheratorka approved!

1. (13)

A wy co najchętniej zabierzecie ze sobą na wakacje? Pewnikiem pół domu, tak jak ja!

 

We wpisie zawarte są linki afiliacyjne.

Podobne wpisy

  • My staramy się ograniczać z rzeczami na wyjazdy. Oczywiście na ile się da przy dwójce dzieci. Ale i tak zwykle bagażnik pełny po brzegi. Zabawki do piasku u nas byłyby koniecznością – łopatka, foremki i nie ma dzieci 😉

  • WOW!!!! O pralce turystycznej chyba jeszcze nie słyszałam :))))

  • jola

    Rany dziewczyno skąd Ty czerpiesz pomysły na te posty. Są one naprawdę odrealnione od rzeczywistości. Nie słyszała aby ktoś zabierał ze sobą turystyczną pralkę.Nie rozumiem co to za problem przeprać ubrania w rękach.

    • No to wyobraź sobie, że moje dziecko potrafi zasikać w ciągu nocy dwie zmiany pościeli i nie chce mi się tego prać ręcznie na wakacjach. I owszem, jak byliśmy na wyjeździe pralka chodziła codziennie. Całkiem realnie.

  • Werson

    haha, ta pralka- nigdy takiego czegos nie widzialam!! super pomysl 😉 a co do koca- nie wolisz zabrac Coverovera? on i kocem moze byc, i okryciem, i pelerynką- no masa zastosowan, a nosisz ze sobą… tylko jeden produkt 🙂 mysle, ze to rozsadniejsza opcja- ba, przetestowana przez nas na lipcowych wakacjach 🙂 a sluzyc nam bedzie caly okragly rok 😉