Tej jednej rzeczy NIGDY nie mów zmęczonej matce!

24 listopada 2016

pexels-photo-192474

Pamiętam ten moment. Mam go przed oczami jakby to było wczoraj. Moje dziecko ma kilka miesięcy, śpi za ścianą pilnowane przez moją mamę lub męża, a ja stoję pod strumieniem gorącej wody pod prysznicem i myślę, że już nigdy nie będzie dobrze. Myślę, że już nigdy nie wypocznę, już nigdy nie będę wiedzieć jak to jest się wyspać.

Wraz z gorącą wodą wodą pulsuje we mnie zmęczenie tak gigantyczne, że nie zrozumie go nikt, kto nigdy nie miał pod opieką niemowlaka.

Gdyby ktoś powiedział mi wtedy to jedno zdanie, strzeliłabym go w twarz, albo wyśmiała.

Nie uwierzyłabym.

Pamiętam te noce, kiedy walczyłam z karmieniem piersią, które musiało być co trzy godziny, a po każdym karmieniu zalecone przez doradcę odciąganie laktatorem i może godzina snu, która zostawała do następnego karmienia. Pamiętam te nieprzytomne pobudki nad ranem, majaczące gdzieś w oddali na macie edukacyjnej dziecko, w tle program śniadaniowy i kawa, która spod półprzymkniętych powiek wyglądała jak napój bogów.

Pamiętam te automatyczne czynności wykonywane jak przez sen: ubieranie, przewijanie, usypianie, kolejne drzemki. Ja w tym czasie albo spałam, albo jadłam, albo po prostu oddychałam. Ciąg kolejnych dni, które zlewały się w jedno i weekendów, które od dni powszednich różniły się tylko obecnością męża w domu. Wakacje, które wakacjami były tylko z nazwy, bo niewiele różniły się od dni powszednich i weekendów spędzonych w domu.

Gdyby mi wtedy ktoś powiedział, że będzie lepiej, zamordowałabym na miejscu.

Nie mówcie umordowanym matkom małych dzieci, że będzie dobrze, że kiedyś odetchną i wypoczną. Nie mówcie im, że dziecko urośnie i nagle z dnia na dzień weekendy i wakacje faktycznie pozwolą im odpocząć, a wszystko przestanie się zlewać w jedną całość.

Nie mówcie zmęczonym matkom, że kiedyś wyjście bez dziecka nie będzie się już wiązało z wyrzutami sumienia, a pieluch będzie mniej i w końcu w ogóle znikną. Nie dobijajcie ich stwierdzeniem, że coraz starsze dziecko będzie coraz bardziej samodzielne, i coraz częściej grzeczne i nie angażujące. Że nauczy się mówić i wyrażać swoje potrzeby w inny sposób niż płaczem, jękiem i zawodzeniem. Że będzie się samo bawić, a w tym czasie będzie można zrobić coś innego niż koncentrowanie na nim 100% swojej uwagi, sił i energii.

Nie mówcie zaspanym matkom, które codziennie nie budzą się, a zmartwychwstają, że się wyśpią, że w końcu prześpią całą noc. Nie obiecujcie im, że nagle ten dziki pęd zamieni się w normalność i nawet nie zauważą, kiedy wszystkie ich plany przestaną być uzależnione od dziecka. Nie mamcie ich wizją tego, że cierpliwości można się nauczyć i chociaż nie jest łatwo, to efekty będą coraz piękniejsze.

Tak będzie. Ja to wiem i wy to wiecie, ale im na razie tego nie mówcie. Nie uwierzą wam, bo to dla nich czysta abstrakcja. Pozwólcie im przekonać się o tym na własnej skórze. Będą wam za to wdzięczne.

Wiem coś o tym.

Pomysł na ten wpis przyszedł mi do głowy, kiedy wczoraj stałam pod prysznicem.

Wypoczęta.

Podobne wpisy

  • Oj nie mówcie tego matkom!!!! Nie będzie dobrze, nie będzie lepiej, bo każdy wiek dziecka ma swoje oddzielne i jakże inne problemy 🙂

  • Weronika

    To ważne. Ze nie jestem sama. Ze nie tylko ja tak mam… Fifi ma 5.5 mca i raczej nie myślę o tym ze to minie, że będzie lepiej… to czysta abstrakcja. Ale codziennie pod prysznicem między powrotem męża z pracy a rytuałem wieczornym myślę sobie ze jest słabo. I że perspektyw brak. I tak, ciesze się ze jest zdrowy i pogodny. Ale jest ciężko. budzi się w nocy co godzinę nie śpi nawet 1.5h ciągiem a ja razem z nim. Dzień w dzień. … serio ciężko. I to ze codziennie znajduje siłę na wszystko to naprawdę jest ZMARTWYCHWSTANIE. Dzieki Ci za ten tekst. Jest nam bardzo potrzebny!

  • A ja młodym mamom, które mają już dość, mówię zawsze, że to się zmieni. A wiesz dlaczego? Dlatego, że nikt mi o tym nie powiedział. Że jak miałam już serdecznie dość, to myślałam, że już NIGDY, NIGDY nie będzie dobrze, że utknęłam na długie godziny z dzieckiem przy piersi i już zawsze tak będę siedzieć i kwitnąć. Ja bym bardzo chciała, żeby wtedy ktoś mi powiedział, że przy dziecku wszystko non stop się zmienia. I że rzeczywiście będzie lepiej.
    Zgadzam się, że nie można im mówić, że będzie super, świetnie i niech przestanie się zamartwiać i o co cały ten krzyk. Ale czy powiedzenie: „Znam to, byłam tam. To wszystko się zmieni. Gwarantuję. Szybciej niż myślisz” jest takie złe? Myślę, ze jest wspierające 🙂

  • A ja to mówię, dlaczego miałabym nie mówić skoro to prawda i dowodem na to jest właśnie mówiąca to wyspana matka, która ten etap ma za sobą? Do tego mówię, że ten czas mija bardzo szybko. Dłuży się owszem, ale z perspektywy czasu to tylko epizod macierzyństwa. Jestem właśnie pod koniec tej trudnej drogi z drugim dzieckiem. Śmignęło, choć było ciężko, trwało to prawie rok (czego tak długo nie doświadczyłam z pierwszą córką) i do tej pory zdarzają się ciężkie noce, wystarczy tylko mikro infekcja i moje high need baby nie pośpi, a ja wraz z nim. Teraz pojawią się inne problemy (żłobek, praca, dziki pęd), ale na pewno łatwiejsze do rozwiązania, gdy jest się ciut bardziej wyspanym 😉 I o stokroć łatwiejsze jest wszystko co nie związane z tą żmudną pracą o laktację. To chyba wykańcza i dobija najbardziej.

  • Julia Cieplińska

    Hm.. Moja córeczka do 3 miesiąca życia zasypiala o 3.30 w nocy (parę razy nawet 4.30), potem pobudki zgrubsza co 3 godziny. Potem zazwyczaj od 13 do 3.30 już nie spała samodzielnie , chyba że na mnie. Udało mi się to przetrwać dzieki temu, że jak byłam w ciąży, to znajoma powiedziała : „na poczatku dziecko będzie jak kleszcz-caly czas będzie chcialo coś od Ciebie, będzie chciało być na raczkach, ale zobaczysz, że z czasem będzie lepiej. Trzeba sobie powtarzać, że będzie coraz lepiej, żeby nie złamać się” I właśnie ta myśl, że z czasem będzie lepiej pozwoliła mi to przetrwać☺️

  • A ja właśnie chciałabym to w tamtych czasach usłyszeć, zamiast „Wy to macie dobrze, za naszych czasów nie było pampersów, tetrówki się prało.” Tak, tego zdania szczerze nienawidziłam.

  • W ciągu ostatniego roku usłyszałam i wciąż słyszę powtarzane jak mantry zdania „że zaraz będzie lepiej, że jak już chodzi to będzie lepiej, że zaraz będzie przesypiał noce” bla bla bla. Jednym uchem wpuszczam, drugim wypuszczam, bo inaczej nie mogłabym funkcjonować wciąż czekając na przełomowy moment w rozwoju mojego roczniaka 😉