7 rzeczy, których nikt nie powie Ci o macierzyństwie

9 listopada 2015
hands-926234_1920

Nadszedł ten dzień. Zdecydowaliście się starać o dziecko. Nie ukrywajmy – to nie mężczyznę w większym stopniu dotknie ta decyzja. Wspaniale, jeżeli w ogóle jest to kwestią decyzji. Czasami ciąża zaskakuje nas pojawiając się bez naszej woli. W obu przypadkach można spróbować przygotować się do nadchodzących zmian jak najlepiej. Kompletując wyprawkę? Również, ale dzisiaj nie opowiem Ci o wyprawce. Dziś powiem Ci to, czego nikt inny wprost Ci nie powie.

1. Wasz związek zostanie wystawiony na gigantyczna próbę

Przechodziliście już kryzysy? Jeżeli wciąż jesteście razem, to znaczy, że wyszliście z nich zwycięsko. Nic jednak nie wystawi waszych relacji na próbę tak silnie, jak uczyni to wasz pierworodny. Każda sfera waszego wspólnego życia ulegnie zmianie, wasze codzienne funkcjonowanie, wasze rozmowy, wasz podział obowiązków. Wszystko trzeba będzie wypracować na nowo, nauczyć się nowych kompromisów, nowej organizacji, na nowo nauczyć się bliskości. Wielokrotnie się pokłócicie, tak naprawdę bez powodu, albo tylko dlatego, że będziecie już zbyt zmęczeni na inne argumenty. Przed wami wiele ciężkich wieczorów i nocy, wiele rozmów, czasem krzyku i płaczu. Zapomnijcie o wszystkim, co było wcześniej. Czy jesteście na to gotowi?

2. Stracisz całą swoja niezależność

Lubiłaś wieczorne wyjścia? Spontaniczne wypady? Imprezy co weekend? Co miesiąc radosne eskapady do Sharm lub w Beskidy? Puf! W jednej chwili wszystko to znika, rozpływa się we mgle, przestajesz być panią samej siebie. Wyobraź sobie, że jesteś totalnie podporządkowana, że wszystko, co robisz, jest w 100% nakierowane na jedną rzecz, jedną osobę, która dyktuje Ci warunki i nie uznaje półśrodków i kompromisów. Wszystko, co wcześniej lubiłaś robić, co sprawiało Ci radość, to poczucie wyzwolenia, niezależności, samodzielności i wolności znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Rezygnujesz z tego na długi, dłuuugi czas. Czy jesteś tego pewna?

3. Twoje ciało ulega bezpowrotnej zmianie

Lubiłaś swoje ciało? Gładki brzuszek, jędrne piersi, uda bez cienia rozstępów i cellulitu? Przygotuj się na wszystko, bo tutaj wszystko może się zdarzyć. Aż do terminu porodu nie pojawiła się najmniejsza kreska? Bach! Dzień później nagle czujesz się, jakbyś pękała w szwach. Myślałaś, że biust jednak zostanie taki jak wcześniej? Niespodzianka, dopada Cię intensywny nawał pokarmowy i patrząc w dół nie poznajesz sama siebie. Karmisz i wydaje Ci się, że jednak fajny masz ten biust, taki duży i sprężysty, i może już tak nawet zostanie? Poczekaj, aż przestawisz dziecię na butelkę. Położne na szkole rodzenia tłumaczą, że kobiece piersi nie osiągają dojrzałości zanim nie spełnią swojej roli. Będziesz umiała w ten sposób dojrzeć? Dasz radę poświęcić swoją fizyczność?

4. Marzenia odłóż na bok

Myślisz sobie – jak tylko urodzi się dziecko obronię licencjata, zrobię magistra, pójdę na kurs językowy, studia podyplomowe, zrobię doktorat! Na pewno uda się we trójkę polecieć do Tajlandii, przecież to nie może być takie trudne? A może jeszcze pójdę na jakiś ciekawy staż, doszkolę się, wykorzystam macierzyński na przebranżowienie?… Stop. Posłuchaj mnie. Patrz mi na usta i powtarzaj wolno i wyraźnie. Nie-dasz-ra-dy. Nie dasz. Wszystko, o czym najmocniej marzyłaś, co w skrytości ducha i w głębi serca planowałaś, zrób przed staraniami o dziecko, bo potem będziesz żałować. Albo pogódź się z tym, że może to zrobisz. Kiedyś. Za kilka lat. Albo nigdy.

5. Doświadczysz bólu, którego nawet sobie nie wyobrażasz

Poród to jedno. Owszem boli, boli jak cholera, zarówno ten naturalny, jak i cesarskie cięcie, po którym dochodzi się do siebie jak po każdej operacji, czyli długo i mozolnie. I to, że o tym bólu się zapomina, jest wierutną bzdurą i bujdą na kółkach. Jeszcze długo się nie zapomina, czasem nawet nigdy. Ale kiedy myślisz, że cały ból masz już za sobą, zabawa dopiero się zaczyna. Karmisz dziecko piersią. Już w szpitalu położne będą wyczyniać z Twoim biustem takie rzeczy, które nawet filozofom się nie śniły (a przecież oni byli mężczyznami!). Bardzo prawdopodobne, że Twój niewinny bączuś pogryzie Cię i porani. Albo że będziesz walczyć, żeby w ogóle łaskawie załapał jak to się robi, żeby wreszcie się najeść.  A poza bólem karmienia być może poznasz jeszcze ból wewnętrzny, burzę hormonów, łzawy ryk do księżyca lub, co gorsza, baby blues i depresję poporodową. Czy Twój próg bólu jest wystarczający?

6. Doświadczysz zmęczenia, którego nigdy wcześniej nie znałaś

Brak snu to nie jest żaden żart. Owszem, śmieją się z niego rodzice, którzy już w tym są, którym już jest to na tyle obojętne, że nie pozostaje im nic innego, jak tylko się z tego śmiać. Ale Tobie nie powinno być do śmiechu, bo nie zaznałaś jeszcze takiego zmęczenia, które sprawia, że przechodzisz w legendarny tryb mombie (mom + zombie). Jeszcze nie masz o tym pojęcia, ale jakkolwiek nie będziesz zmęczona i nie będziesz marzyła, żeby chociaż na chwilę przyłożyć głowę do poduszki, przykryć się choćby skraweczkiem kocyka czy na chwilunię przymknąć oczy, to w tym dokładnie momencie poderwie Cię kolejny płacz, kolejne błaganie o jedzenie, kolejna potrzeba dwugodzinnego seansu bujania, tulenia, uspokajania. Powtórzę to jeszcze raz: ludzie bezdzietni nigdy nie będą w stanie wyobrazić sobie takiego zmęczenia.

7. Od teraz nieustająco będziesz się martwić

Płacze? Dlaczego płacze? Co go boli? Może to kolka? Może to choroba? Zabkowanie? Śpi? Dlaczego tak cicho? Czy żyje? Je? Dlaczego tak dużo? Nie je? Co się stało? I tak w kółko, i tak ze wszystkim. W ciąży Twoje zmartwienia się zaczynają tylko po to, aby z czasem narastać i się kumulować. Nigdy już nie będziesz beztroska, nigdy już nie pozwolisz sobie radośnie zapomnieć o wszystkich troskach, zawsze z tyłu głowy będzie ta jedna myśl, jak brzęcząca mucha: Czy moje dziecko jest całe i zdrowe? I drżenie, bezustanne drżenie, i nazbyt bogata wyobraźnia. Stworzysz najlepsze scenariusze, najlepsza będziesz w filmach grozy i kinie moralnego niepokoju. Ale nikt nie da Ci za nie Oscara.
Uf. Przestraszyłam Cię? To dobrze, taki był mój cel. A teraz posłuchaj mnie uważnie jeszcze ten jeden, ostatni raz. Być może zaliczysz wszystkie te punkty, być może kilka, może nawet żadnego! Tego Ci ze szczerego serca życzę. Ale im lepiej nauczysz się każdego z nich na pamięć, potem powtórzysz jak mantrę, a potem stwierdzisz, że chrzanisz to wszystko, bo w tej chwili Twoim największym spełnieniem może być tylko dziecko, tym lepiej dla Ciebie, bo to będzie oznaczać, że jesteś już naprawdę gotowa. Gotowa na największą miłość, której do tej pory jeszcze nigdy nie zaznałaś, i na największą przygodę swojego życia.

Podobne wpisy

  • Monika Raus

    Nie do końca wszystko u mnie się zgadza ale wiem jedno, WARTO , po mimo wszystko warto 😉

  • Ola Kucińska

    mam dwoje dzieci i to, co tu jest napisane nijak ma sie do mojej rzeczywistosci. po pierwsze nie żyje lękiem, po drugie : dopiero na macierzynskim odpoczelam fizycznie, wysypiam sie, moje dzieci zreszta tez. paradoksalnie wlasnie teraz realizuja sie moje marzenia.

  • Dobrze, że tego nie przeczytałam półtora roku temu, bo bym nie miała teraz najsłodszego dziecka na świecie 😀
    Na szczęście u nas/u mnie nie sprawdzają się wszystkie punkty;) chociaż z próbą dla związku, z tym, że na macierzyńskim trudno jest zrobić cokolwiek, i że beztroska bezpowrotnie uleciała na rzecz ciągłego lęku o dziecko – to się muszę niestety zgodzić. 😉

    • Hahaha, to dobrze, że tego wcześniej nie przeczytałaś :)))

  • Aleksandra Stępień

    wszystko się zgadza! Podpisałabym się pod każdym zdaniem… Ale te oczy, tak mocno w nas wpatrzone wynagradzają wszystko co złe ? Pozdrawiam

    • To prawda 🙂 I im starsze, tym bardziej wynagradzają 🙂

  • kolejny genialny post! o tym powinny pisać poradniki dla planujących dziecko. żeby nie było, sama od prawie 2 at jestem mamą, a z wieloma tymi aspektami nie do końca się pogodziłam…

    • Ja już ponad 2 lata jestem mamą, a nie wszystkie wykluczyłam 🙂

  • Ola

    Masakra, dobrze, że tego nie przeczytałam przed porodem bo mój syn by chyba skończył w oknie życia 😀
    U mnie na szczęście nie jest tak źle, a ustosunkowując sie do poszczególnych punktów:
    1) Próba dla związku- zdecydowania, w końcu to wielka zmiana w zyciu pary. Ale u mnie akurat ( póki co, czyli po 10 miesiącach) jest super. Były spięcia, spowodowane głownie przemęczeniem i moim baby blusem w pierwszych tygodniach ale generalnie jest super. Dzielimy się obowiązkami, znajdujemy też czas dla siebie albo wieczorami kiedy mały śpi albo podrzucając go raz na jakiś czas do dziadków i wychodząc na randki. Generalnie uważam, że związek jest równie wazny co macierzyństwo i bardzo staram sie o to, żeby nie zaniedbac partnera. a przyznam, że obserwowanie jakim jest ojcem wzmocnilo nasza wieź i sprawiło, że chyba jeszcze bardziej sie w nim zakochałam 😀
    2) Tu się zgadzam. Uważam, że przy dziecku można zrobic wiele ale niestety- planowanie zastępuję totalny luz i spontaniczność. Brakuje mi czasem tego, żeby wieczorem po prostu wyjśc z domu i wrócić nad ranem- bez organizowania opieki, odciagania mleka i poczucia, że lepiej nie wracać późno bo przecież nie będzie spania to południa
    3) zmiany sa ale jest lepiej niż się spodziewałam. Waże tyle co przed ciąźa, niestety na brzuchu jest kilka rozstępów, a skóra mniej jędrna niż wcześniej. Piersi póki co super, ciekawe co będzie po odstawieniu- uspokajam sumienie nosząc dobrze dobrane staniki, smarując mustellą i trochę ćwicząc.
    4) ten punkt budzi we mnie najwiecej sprzeciwu. Jestem mamą, mam marzenia i chce je spełniać, co więcej znam wiele matek, które to robią. Sa wyzwania, ograniczenia, kompromisy. Na pewno nie mozna wszystkiego i od razu na pewno jest trudniej niż wcześniej. Ale, że takie rzeczy jak podróz, staz kursy musza poczekać kilka lat albo ,, wieczne nigdy”? nie kupuje tego
    5) Miałam cc- i fakt rekonwalascencja boli jak cholera, blizna boli. Karmienie piersią na poczatku boli, wkurza i męczy. Ale to mija. I nie moge powiedzieć, że zapomniałam ale traumy też nie mam
    6) Ja mam chyba dziecko z kategorii łatwych bo na pewno więcej spi niż płacze, a od 4 miesiąca, połozony ok 19.30/20 spi do 6/6.30 z jedną przerwą na jedzenie. Także daje nam żyć, choć oczywiście sa dni marudy kiedy daje nam popalić. Owszem często jestem zmęczona, bywam nawet bardzo ale nie czuję sie jak zombie
    7) Oj to prawda, zmartwienie to jest coś co po porodzie jakos wkrada się do głowy i tam sobie siedzi. U mnie czasem sie czai i w zasadzie nie daje o sobie znać a czasem się aktywuje i zadręcza milionem pytan: ,, czy to normalne, czy wszystko ok, czy robie to dobrze itp”
    Nie wiem ja mam troche wrażenie, że o ciemnych stronach macierzyństwa mówi się dużo, nie wiem skąd to przekonanie, że je się ukrywa i kreuje wizję sielanki. Bedąc w ciązy ( nieplanowanej) miałam w zasadzie wizje końca świata- padania na ryj, braku snu,rozpadu związku, wiecznej frustracji i obrzydliwego ciała 😀 Może dlatego zaskoczyłam się całkiem pozytywnie bo się okazało, że ej jest trudno ale w sumie jest fajnie.
    Dla mnie macierzyństwo nie jestusłana różami sielanką ( jak chyba nic w zyciu) ale nie jest też drogą przez pięklo a trochę taka wizja wyłania mi się z tdgo tekstu. Bo nie wiem czy byłabym w stanie pogodzić się tym wszystkim jakby tak to u mnie wyglądało

  • Barbara Łągiewka

    Doświadczyłam każdego z tych punktów a ten o bólu był historą trwającą 9 miesięcy. Nikt nie powiedział mi tego wcześniej..nie wiem czy to dobrze, czy źle w moim przypadku. Na pewno dobrze, że takie teksty powstają! U nas dziś mijają dwa lata od dnia, w którym zostałam mamą i mimo całego bólu, łez i braku zrozumienia od części otoczenia – to były piękne dwa lata!