Czy moje dziecko jest człowiekiem?

14 września 2015

Nie lubimy kiedy ktoś z naszych znajomych publikuje w mediach społecznościowych nasze zdjęcie z imprezy w stanie wskazującym, z brzydkim wyrazem twarzy lub po prostu zdjęcie, na którym według nas wyglądamy niekorzystnie. Nie lubimy, kiedy nasze dane osobowe są wykorzystywane przez osobę postronną. Chronimy naszą prywatność i dbamy o swój wizerunek w sieci. Chcemy wypaść jak najkorzystniej w oczach innych ludzi i żenują nas sytuacje podobne do tej, kiedy przyprowadzamy świeżo poznaną dziewczynę / chłopaka do domu, a mama wyciąga wszystkie nasze zdjęcia z dzieciństwa.

Jako ludzie dorośli, w ogóle jako ludzie, chcemy w 100% decydować jakie fotografie naszej osoby trafią do sieci. Dlaczego więc uważamy, że nasze dzieci mogą tego nie chcieć? Dlaczego odbieramy im prawo do tej decyzji? Dlaczego nie szanujemy ich zdania, które kiedyś będą mogły wyrazić? A no właśnie chyba dlatego, że będąc słodkimi niemowlakami tego zdania wyrazić nie mogą. I w ten oto prosty sposób mamy całą ścianę na facebooku zalaną ślicznymi twarzyczkami (oby tylko!) cudnych bobasków, a kiedy spotykamy się z ich rodzicami nawet nie musimy wyrażać swojego zdumienia czy zachwytu nad tym, jak urosły i się zmieniły, bo przecież wszystko już widzieliśmy na sweet fociach.
Decyzja, którą odbieramy swoim dzieciom, to jedno. Drugie, to nasza wyobraźnia. Pozwolę sobie zacytować komentarz, który został dodany pod moim wpisem o dzieciach, które znikły.

Mam
znajomą, która wrzucała na fejsa zdjęcia swojego dziecka w kąpieli, na plaży. Jakiś rok temu odezwała się do niej kanadyjska policja, że
zdjęcia jej dziecka zostały zabezpieczone na komputerze jakiegoś
pedofila z Toronto. Trzeba być bardzo ostrożnym,
co się publikuje. W internecie nic nie ginie i zaczyna żyć własnym
życiem. Często ludzie tagują, gdzie są i co robią. Dzięki temu handlarze
dziećmi wiedza, gdzie jest szkoła, jaka jest rutyna, jak wygląda
nauczycielka, na kogo się powołać, etc. Sami podajemy informacje na
tacy.

Sami podajemy informacje na tacy. Czy nie uważasz, że Twoje dziecko jest śliczne? Jeżeli tak, to być może jest takie nie tylko dla Ciebie. Pokazujesz jego buzię, którą każdy może zobaczyć, na całym świecie. Mózg dęba staje, prawda? 
W internecie nic nie ginie. Boleśnie tego doświadczają osoby publiczne, których błędy młodości w postaci kompromitujących zdjęć raz na jakiś czas wyciągane są na światło dzienne w kolejnych hi-hi-ha-ha artykulikach na wszelkich pudelkach i pomponikach. Możemy się pośmiać, bo nas samych to nie dotyczy. Kiedy jednak ktoś z dziwnymi upodobaniami sięgnie po zdjęcia naszych dzieci, które osobiście mu udostępniliśmy, może być już trochę gorzej. A przecież całe rzesze nieświadomych niczego mamuś nawet raz nie weszło w ustawienia prywatności swojego konta na fb.

Powiecie – czcza gadanina? Nie do końca. W Polsce już teraz prawo stanowi, że decyzja o publikacji dziecka na facebooku należy do obojga rodziców. Po rozwodzie również. W Portugalii natomiast już powstał precedens pokazujący, że jednak w moich obawach jest trochę racji.

Kiedy mam taką-że-ja-nie-mogę potrzebę pokazania mojego dziecka, ujęcie jest tyłem lub z góry, a i to robię coraz rzadziej. Moje życie, moje zdjęcia. Jeżeli mój syn przyjdzie do mnie kiedyś i powie:
Luz, matka, publikuj co chcesz!
to może tak zrobię. Ale póki co cieszę się, że moi znajomi mogą zobaczyć na żywo jak zmienia się moje dziecko i mamy o czym porozmawiać, a zamiast tego nie pada hasło „A tak, widziałem już na fejsie.”. 

Podoba Ci się to, co napisałam? Daj mi koniecznie znać! Możesz to zrobić na kilka sposobów:

– Polub mój fanpage na Facebooku KLIK
– Polub ten konkretny wpis lub udostępnij go klikając na ikonkę Facebooka poniżej
– Napisz mi ciekawy komentarz pod wpisem tutaj lub na Facebooku

Będę
Ci wdzięczna za każdy taki gest, bo dzięki niemu będę wiedziała, że moi
czytelnicy gdzieś tam są, czytają i podoba im się to, co piszę.
Dziękuję!!!

Podobne wpisy