Top 5 głupot, które matki robią dzieciom zimą

23 listopada 2016

untitled-design5

Zima to szczególny czas dla rodziców małych dzieci, pełen wyzwań i zagadek. Jak ubrać? Czy wychodzić? Gdzie wychodzić? Pytania mnożą się wraz z malejącą na dworze temperaturą, nawet kiedy ta temperatura niska wydaje się tylko niektórym. Niestety w tym czasie można nieświadomie zrobić dziecku krzywdę i, mimo najszczerszych chęci, przedobrzyć lub przesadzić. Oto 5 głupot, które serdecznie odradzam.

Przegrzewanie dzieci

Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że przegrzanie dziecka może być nawet bardziej niebezpieczne niż ubranie go za lekko. Dziecko spocone przeziębi się znacznie szybciej niż dziecko suche, któremu jest minimalnie chłodniej. Trzymając się tej zasady proponuję nie zakładać dziecku żadnej „jednej warstwy więcej” niż sobie samym, tylko w miarę zdroworozsądkowo ubierać je tak, jak sądzimy, że nam byłoby komfortowo. Przykład? Jeżeli w temperaturze 0-5 stopni Celsjusza założymy maluchowi rajstopy pod spodnie, czapkę kominiarkę i puchową kurtkę, to w co ubierzemy go, kiedy zrobi się -10? No właśnie. Dobrze też pamiętać o rozebraniu małej śniegowej kulki, kiedy wchodzimy z nią do sklepu lub innego ciepłego pomieszczenia. Tam, gdzie nam samym w sekundę robi się gorąco, naszym dzieciom zrobi się tak w pół sekundy.

Nie wietrzenie pokoju

Pisałam już o tym we wpisie dotyczącym moich sposobów na odporność (KLIK). Temperatura komfortu cieplnego dziecka w domu służąca jednocześnie jego odporności i śluzówce to przedział pomiędzy 19 a 21 stopni Celsjusza. Nie mniej, nie więcej. Pomieszczenia, w których przebywa maluch należy wietrzyć w każdej porze roku, a w zimie, czyli w sezonie grzewczym, kiedy powietrze jest suche i rzadko się rusza, szczególnie.

Nie wychodzenie na spacery

Trzymanie dziecka w domu jest w zimie tak samo złe, jak przegrzewanie go, a już na pewno nie służy jego odporności, na której nam, rodzicom, zawsze bardzo zależy. Zima to świetny czas na spacery i do temperatury -10 możemy spokojnie oddawać się wszelkim aktywnościom na dworze, które na pewno nie zaszkodzą zdrowiu naszego milusińskiego. Zadbajmy, by było mu ciepło w stópki, by miał wygodne buciki, by nic go nie piło i zwracajmy uwagę na to, czy jego kark jest suchy i ciepły. Jeśli wszystko jest w porządku, możemy bez problemu wybrać się półgodzinny spacer nawet przy drobnym katarku. Oczywiście w przypadku podwyższonej temperatury lepiej zostać w domu, ale to już powie wam każdy lekarz.

Wożenie dziecka w foteliku w zimowej kurtce

Do niedawna sama nie wiedziałam, że to olbrzymi błąd, który może kosztować nas wiele. W przypadku mocniejszego zderzenia, jeżeli dziecko poleci do przodu, może wysunąć się i ze śliskiej kurtki, i z pasów, nawet najmocniej zaciśniętych. Wniosek jest jeden: w krótsze i dłuższe trasy warto zdjąć maluchowi kurtkę nawet kosztem większej ilości czasu, którą spędzimy na przygotowaniu do podróży, a potem wysiadaniu z samochodu. A komu nie chce się wierzyć, zapraszam do obejrzenia testów. Moim zdaniem nie wymagają komentarza.

Zostawianie dziecka samotnie w samochodzie

Trąbiłam już na ten temat w lecie, tym razem się powtórzę, bo wciąż zdarzają się tego typu historie i mają one niejednokrotnie tragiczne konsekwencje. Wydaje nam się, że samochód jest na tyle rozgrzany, że nic się nie stanie. Boimy się obudzić dziecko, a przecież musimy „tylko wyskoczyć na minutkę”. A figę. Skąd wiesz, że minutka nie zamieni się w godzinkę? Samochód na mrozie zamienia się w lodówkę, a organizm dziecka wychładza się znacznie szybciej niż organizm dorosłego. Nie wiem jak wam, ale mi wyobraźnia działa, kiedy czytam poniższe informacje:

Gdy temperatura ciała człowieka spada:

  • poniżej 36 stopni, pojawiają się dreszcze, sinieją wargi, tętno i oddech przyśpieszają, człowiek słabnie, ma zawroty głowy, jest zdezorientowany.
  • poniżej 34 stopni wszystkie te objawy nasilają się. Pojawia się także ból, skurcze mięśni, utrata poczucia czasu, apatia, zaburzenia świadomości.
  • poniżej 30 stopni człowiek traci przytomność poniżej 28 stopni zwalnia puls i oddech, człowiek ma niedotleniony mózg. Może dojść do zatrzymania krążenia.

źródło: babyonline.pl

Mam nadzieję, że w tę zimę uda nam się wszystkim zastosować te rady tak, żeby i nam, i naszym dzieciom, przyjemnie czekało się na wiosnę.


Może cię też zaciekawić:

Podobne wpisy

  • Niestety ja w ostatnich dniach zaobserwowałam przesadność w ubieraniu, podczas gdy na dworze temperatura była około 10 stopni na plusie!! Nie wyobrażam sobie ubrać Syna w kombinezon, podczas gdy mnie wystarczyła bluza z polarem…na szczęście ja staram się trzymać powyższych zasad ?

  • Przegrzewanie: ubieranie za ciepło, podnoszenie temperatury w domach i mieszkaniach – to jest tak nagminne, nawet wśród młodych rodziców. Ja staram się ubierać młodego tak jak sama się ubieram, a że jest mi wszędzie i zawsze gorąco, to nie ma szans na przegrzanie. Gorzej jak kogoś odwiedzimy, i siedzimy w tej ich saunie…to nawet nie jest przyjemne.

  • Nie wiem jak to jest, ale trend przegrzewania dzieci ciągle trwa! Gdy widzę, w czym przychodzą dzieci do mojej córki do żłobka, to nie wiem, czy to ja przesadzam, czy oni. Prawie wszystkie maluchy w puchowych kurtkach, wszystkie w najcieplejszych butach, jakie można dostać w sklepach. No nie wiem sama…

  • Ania

    a wg mnie kombinezon jest świetnym rozwiązaniem jeżeli w grę wchodzi np. przedszkole. Dzieciaki chodzą na podwórko, taplają się w śniegu, te co mają kombinezony siedzą resztę dnia po powrocie z podwórka suche, a te co nie miały są niestety mokre. Ale zdroworozsądkowo proponowałabym pod kombinezon ubierać tylko cieńkie getry, czy spodenki….

  • marynarka

    Film z crashtestem juz tyle razy powielony jest niestety bardzo słabym argumentem. Po pierwsze manekin jest tak przypięty, że nawet jakby nie miał kurtki to by z pasów wyleciał. No ale mamy działać na wyobraźnię… Pasy są niedociągnięte i nie jest to wina kurtki, tylko zapinającego. Przypominam, że pas powinien ściśle przylegać do ciała dziecka (nie będę wypowiadać się na temat ludzi zapinających luźno dzieci, bo im na pewno niewygodnie, i do tego nie trzeba zimy). O wiele lepszy film zrobiony przez Polaka, który pokazywał na pasie dociagajacym ile luzów powstaje gdy dziecko jest zapięte bardzo ciasno w kurtce (linku do filmu nie mam). I tak, woże moje dzieci w kurtkach (rozpiętych, pasy prowadzone są pod kurtką), w fotelikach tyłem, zapięte bardzo ciasno… woziłam bez kurtek ale wyciągałam je z auta zmarznięte… a w efekcie chore po kilku przejażdżkach.

    • Marta Peikow

      Wystarczy przykryć kocem który leży na pasach, a nie pod nimi.

  • Magdalena Szpot

    Polecam zadbać o ortografię. Niewietrzenie, niewychodzenie itp.

  • Dorota Agnieszka

    Dziecka NIE WOLNO zostawiac w samochodzie, nawet jesli nie ma ani upalu, ani mrozu! Pare lat temu byl taki przypadek, ze dzieci pozostawione same ‚na chwile’ wzniecily pozar w samochodzie, cudem przezyly, silnie poparzone…
    Dla mnie nie istnieje ‚na sekunde’, wysiadam, biore dziecko ze soba,nawet jesli wymaga to jego obudzenia…

  • Magdalena Szpot

    Proponuję poprawić błędy ortograficzne. (niewietrzenie zamiast nie wietrzenie) itp

  • Marta Peikow

    Bardzo dobrze, ze napisałaś o zdejmowaniu dziecku okrycia wierzchniego w aucie. Równie ważnym jest umiejscowienie pasa (u większego dziecka , ale w foteliku) pod bluzą, na biodrach. Powyższe dotyczy także nas, starszych. To podstawa bezpieczeństwa. Co do przegrzania, obawiam się, że ten problem w naszym społeczeństwie nie zniknie i zawsze ktoś napisze, że wełniana czapka, w bezwietrzny dzień przy 10 na plusie musi być. Zwłaszcza pod rowerowym kaskiem.